Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peru. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peru. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 grudnia 2015

El Niño. Największy mąciciel na Ziemi

Klimat - w przeciwieństwie do pogody - wydaje się niemalże niezmienny. Jesteśmy przygotowani na to, że w styczniu lub lutym spadnie śnieg, a w lipcu temperatury osiągną wysokie wartości. Nie dziwią nas burze latem i gołoledź zimą. Wszystkie zjawiska ekstremalne uznajemy natomiast za ewenementy, wydarzenia które raz na jakiś czas muszą się przytrafić i tyle. Wbrew pozorom nie jest to jednak takie proste. Wystąpienie opadów śniegu we wrześniu albo letnie huragany z wiatrem osiągającym zawrotne prędkości są spowodowane całym szeregiem rozmaitych czynników. Zazwyczaj prowadzą do nich swego rodzaju zakłócenia w porządku klimatycznym - rzeczy, które standardowo powinny przebiegać zupełnie inaczej. A największym spośród wszystkich tego typu zakłóceń jest zjawisko nazywane mianem El Niño, które co kilka lat pojawia się na południowym Pacyfiku. I choć jego obszarem działania jest miejsce położone na przeciwległym krańcu kuli ziemskiej, to i tak odczuwamy nieprzyjemne skutki jego obecności.

Zacznijmy jednak od początku. Najpierw przyjrzyjmy się sytuacji standardowej u zachodnich wybrzeży Ameryki Południowej. W chwilach, gdy pogoda nie wariuje, wieją tam stałe wiatry zwane pasatami. Wiatry te zawsze wieją od zwrotników w kierunku równika. Z uwagi na działanie sił związanych z obrotem Ziemi wokół własnej osi, pasaty są ściągane nieco na zachód. Można powiedzieć, że wieją od południowego-wschodu na północny-zachód. W Ameryce Południowej ich trasa przebiega więc prostopadle do linii brzegowej. Po spłynięciu nad ocean powietrze odciąga wraz ze sobą wodę, która zalega na powierzchni. Na jej miejsce napływa z kolei woda zalegająca głębiej, charakteryzująca się niższą temperaturą.
El Niño Conditions
Schemat przedstawiający sytuację normalną w regionie. Po prawej Peru, po lewej Australia.
Na zielono oznaczono kierunek wiania pasatów, a na niebiesko związane z tym ruchy wody.
Jakie ma to przełożenie na ogólną sytuację w regionie? Po pierwsze, nad zachodnie wybrzeże Ameryki Północnej ściągnięte zostają niezwykle suche masy powietrza. Z tego powodu powstała na przykład Pustynia Atakama, określana mianem najsuchszego miejsca na Ziemi. W niektórych miejscach w tym regionie nie odnotowano ani kropli deszczu od kiedy prowadzone są pomiary, a więc od dobrych kilkudziesięciu lat! Wydawałoby się więc, że wyżej opisane zjawisko nie jest zbyt pożyteczne dla mieszkańców okolicy. Prawda jest jednak zupełnie inna. W miejscu, w którym zimne wody stykają się z ciepłymi powstają bowiem niezwykle zasobne w ryby łowiska, co ma dla Peruwiańczyków i Chilijczyków niebagatelne znaczenie.
Pescadores de Talcahuano2
Łodzie rybackie w Chile.
Tym bardziej groźne jest więc wystąpienie El Niño. Aby sobie to uświadomić musimy wpierw poznać charakter tego interesującego zjawiska. Powstaje ono, gdy z bliżej niewyjaśnionych powodów słabną pasaty. Skoro wiatry wieją słabiej, to i przypowierzchniowe masy wody nie są odsuwane od lądu, a to z kolei sprawia, że zimniejsze wody nie wydostają się na powierzchnię. Rezultat jest taki, że liczba ryb gwałtownie maleje, a - co bardziej istotne dla całego świata - pogoda zaczyna wariować. W Peru i Chile występują gwałtowne ulewy, nierzadko wiążące się z wielkimi powodziami. Tymczasem po przeciwległej stronie Pacyfiku, w Australii, występują wielkie susze.
El Niño, Dic 1997
Zmiana temperatury wód oceanicznych podczas wystąpienia zjawiska El Nino w 1997/98 roku.
Mapa nie prezentuje temperatury wód, a różnicę temperatury w tym okresie w stosunku do standardowej.
Jednocześnie pojawiają się swego rodzaju lokalne "rewolucje klimatyczne" na innych kontynentach. Najłatwiej będzie to przedstawić na tegorocznym przykładzie. W tym roku obserwujemy najsilniejsze El Nino od czasu, gdy człowiek zaczął badać to zjawisko. Skutkiem tego jest niezwykle obfity w huragany sezon na Pacyfiku - w ciągu ostatnich kilku miesięcy uformowało się nad tym oceanem około 15 większych huraganów. W Indiach z powodu opóźnienia przybycia monsunu wystąpiły wyjątkowo silne susze i upały, a w Indonezji szaleją pożary. Tymczasem El Nino nie osiągnęło jeszcze całej swojej potęgi i dopiero się rozwija. Jako że pod względem siły oddziaływania tego zjawiska wchodzimy już w pewnym sensie w nieznane, nikt nie jest w stanie przewidzieć, co czeka jeszcze światową pogodę. Niektórzy specjaliści przewidują na przykład, że rok 2016 będzie najcieplejszym od kiedy prowadzone są regularne pomiary.

Jak więc widać na przykładzie El  Niño, światowy klimat jest kwestią niezwykle kruchą. Nawet drobne zmiany mogą doprowadzić do poważnych zaburzeń, które dadzą się we znaki ludziom - i nie tylko - na całym świecie.

sobota, 7 marca 2015

Nil vs Amazonka: (niezbyt) odwieczny problem

Od kiedy tylko pamiętamy, uczono nas, że najdłuższą rzeką świata jest Nil. Amazonka tymczasem zadowalała się tytułem tej największej. Od kilku lat coraz częściej do naszych uszu docierają jednak pogłoski o detronizacji dotychczasowego lidera wśród najdłuższych rzek. Wielu specjalistów uznaje obecnie za rekordzistkę w tej materii Amazonkę, inni wciąż nie zmieniają swoich przekonań. Skąd wynika ten problem i jakie jest jego rozwiązanie?

 Delta Nilu
Delta i dolny odcinek Nilu
Zacznijmy od krótkiego przedstawienia obu rzek. Nil, jak zapewne wiecie wije się przez pół Afryki aż do okolic Aleksandrii, gdzie uchodzi do Morza Śródziemnego. Miejsce, w którym znajdziemy jego źródła, a przez to również jego rzeczywista długość, przez wieki pozostawały trudne do ustalenia. Dziś wiemy już, iż ten największy dobrodziej Egiptu przepływa przez ogromne Jezioro Wiktorii, a na powierzchnię ziemi wypływa kilkaset kilometrów na południe od zbiornika, pod nazwą Kagery. W sumie Nil liczy ok. 6 650 kilometrów.

Amazonka natomiast jest od wielu dziesięcioleci znana jako prawdziwy gigant wśród rzek, o powierzchni dorzecza przeszło półtora razy większej, niż powierzchnia Unii Europejskiej. Uchodzi do Atlantyku ogromną deltą, rozpoczynającą się na wiele kilometrów przed oceanem. Prawdziwym problemem są natomiast jej źródła, zlokalizowane gdzieś w Andach.

Amazonas - Encontre das Aguas
Amazonka w okolicach Manaus
Istotą konfliktu pomiędzy Nilem i Amazonką są bowiem dwie peruwiańskie rzeki - Ukajali i Maranon, łączące się na granicy z Brazylią i tworzące Amazonkę. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że na początku Amazonka posiada nazwę Maranon, to jej dlugość wynosi 6 400 kilometrów, a więc o ok. 250 km mniej od długości Nilu. Jeśli natomiast uznamy Ukajali za matkę największej z rzek, to długość Amazonki wzrośnie do przeszło 7 000 kilometrów.

Niektórzy natychmiast znaleźliby rozwiązanie problemu. Czemu po prostu nie uznać tej dłuższej, za pierwowzór Amazonki, a tą krótszą okrzyknąć dopływem? Przykładu obalającego tą teorię możemy szukać na własnym podwórku - bądź co bądź Bug jest dopływem Narwi, mimo iż jest niemalże dwukrotnie dłuższy.