Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Azerbejdżan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Azerbejdżan. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 czerwca 2015

Największe afery dopingowe XXI wieku

Doping to bez wątpienia największa zmora sportowego świata. Wszelkie zawody, mistrzostwa i inne tego typu imprezy są bowiem sprawiedliwe tylko i wyłącznie wtedy, gdy dopingu brakuje. Niestety, ostatnie lata pokazują, że naprawdę wielu sportowców wspomaga się po kryjomu. Nie ma najmniejszych wątpliwości, iż tak było również i kilkadziesiąt lat temu. W ostatnich dekadach poczyniono jednak znaczne postępy w wykrywalności wszelkich niedozwolonych działań sportowców. Sprawiło to, iż coraz częściej spotkać się możemy z wielkimi aferami dopingowymi. Przyjrzyjmy się tym największym spośród wielkich.

7. Wielka wpadka wielkich mistrzów
Do interesującej sytuacji doszło dwa lata temu w światowej lekkoatletyce. Rozgrywane wówczas mistrzostwa świata w Moskwie były wyjątkowo słabo obsadzone. A to z powodu dopingowych przeżyć czołowych jamajskich lekkoatletów. W połowie lipca 2013 r. światowe media podały informację o przyłapaniu na stosowaniu niedozwolonych środków pięciu atletów z karaibskiego państwa. Dorzucono też, iż sportowcy ci to gwiazdy z wyższej półki. Oczywiście wszystkie spojrzenia skierowały się na Usaina Bolta. Jak się później okazało, Bogu ducha winnego Usaina Bolta, niezamieszanego w całą sprawę.

Przyznali się jednak były rekordzista świata na 100 metrów, Asafa Powell, oraz multimedalistka olimpijska - Sherone Simpson. Ich wpadka była dziwna z kilku względów. Po pierwsze, zarówno Powell, jak i Simpson to sportowcy doświadczeni, z kilkunastoletnim stażem. Przez tyle lat nie wplątywali się w najmniejsze konflikty z systemem antydopingowym, dopiero teraz, kiedy ich kariera zaczęła powoli zmierzać ku schyłkowi. Po drugie, ich próbki krwi dały wynik pozytywny po... Mistrzostwach Jamajki, bądź co bądź imprezie niezbyt wysokiej rangi...
Asafa Powell Doha 2012
Asafa Powell w 2012 r., na krótko przed wykryciem u niego dopingu.
Komunikat o wykryciu dopingu u Powella i Simpson zbiegł się w czasie z dwiema innymi sprawami dopingowymi. Mniej więcej w tym samym czasie na stosowaniu niedozwolonych środków wpadły bowiem gwiazdy jeszcze większe - Tyson Gay i Veronica Campbell-Brown, posiadacze całych worków medali z igrzysk olimpijskich i mistrzostwa świata.

6. Cała kadra do wysiadki
Jeszcze jedna sytuacja z ostatnich lat. O tym, że podnoszenie ciężarów jest konkurencją narażoną na stosowanie dopingu wiemy nie od dzisiaj. Pozostaje cieszyć się tylko z faktu, iż system antydopingowy działa wśród sztangistów bardzo aktywnie i wydajnie. Wpadki dopingowe to w tej dyscyplinie chleb powszedni. Jeśli w dowolnych mistrzostwach zajmiemy miejsce 4-6, to możemy liczyć na to, iż w ciągu najbliższych kilku lat "awansujemy" na pozycję medalową.Takie przypadki, jak ta Marcina Dołęgi z października zeszłego roku, czy też bułgarskich zawodników z marca tego roku, są jak najbardziej standardowe.

Czasem sytuacja przysłowiowo wymyka się jednak spod kontroli i dochodzi do sytuacji wręcz komicznych. Na początku marca zeszłego roku media poinformowały, iż na dopingu wpadło pięciu sztangistów należących do azerskiej kadry. Dwa tygodnie później ta liczba wzrosła jednak do dziewięciu sportowców. A to nie koniec. W kwietniu pula ta podskoczyła bowiem raz jeszcze, tym razem... do 18 atletów. W praktyce zdyskwalifikowano całą azerską kadrę, łącznie z najlepszymi zawodnikami i mistrzami ostatnich lat. Rezultat mógł być tylko jeden. Na Mistrzostwach Europy oraz Mistrzostwach Świata w 2014 roku Azerów za dużo sobie nie pooglądaliśmy...

EVD-pesas-030
5. Bo system jest sprawny...
Podczas Mistrzostw Europy w Lekkoatletyce 2014, które odbyły się w szwajcarskim Zurychu, reprezentacja Rosji zdobyła 3 złote medale i uplasowała się dopiero na 4. miejscu w klasyfikacji medalowej imprezy. Paradoksalnie, był to jeden z najgorszych występów przedstawicieli tej nacji na ME, a takiego wyniku Rosjanie spodziewaliby się raczej po mistrzostwach świata niż czempionacie kontynentalnym. Rezultat ten miał jednak solidne podłoże w wydarzeniach ostatnich miesięcy. Otóż wiosną 2014 roku, a więc na krótko przed mistrzostwami, na dopingu wpadło całe mnóstwo rosyjskich lekkoatletów.

Wśród przyłapanych znajdziemy między innymi Jelenę Łaszmanową, aktualną wciąż mistrzynię olimpijską i mistrzynię świata w chodzie sportowym. Kilka dni wcześniej wykryto niedozwolone środki w krwi znanej sprinterki, Kseni Ryżowej. Ze strony rosyjskiej pojawiały się często stwierdzenia, iż tak dużo lekkoatletów z tego kraju wpada na dopingu, bo po prostu system antydopingowy jest tam najsprawniejszy... Cóż, można to i w ten sposób tłumaczyć...

Niemniej jednak doping u rosyjskich zawodników wykrywano lub udowadniano również i po zakończeniu mistrzostw. W styczniu tego roku wpadło na przykład aż dwóch utytułowanych chodziarzy znad Wołgi - Siergiej Kirdiapkin i Walerij Borczin. Całą atmosferę podgrzał jeszcze dokument ARD z grudnia 2014 r., poruszający temat dopingu w rosyjskiej lekkoatletyce, doprowadzając do serii dymisji w IAAF i przyprawiając problemów najwyższym oficjelom w świecie lekkoatletyki.
Women's 4 × 400 m relay Zürich 2014
Mistrzostwa Europy w Lekkoatletyce 2014.
 
4. Wyścig, z którego znikali zawodnicy
Jeśli podnoszenie ciężarów uznamy za króla dopingu, to kolarstwo będzie musiało otrzymać tytuł cesarza. Trudno znaleźć inną dyscyplinę sportową, która w tak dużym stopniu została przekształcona przez dopingu i w odniesieniu do której tak wiele o dopingu się mówiło. Obecnie emocje w tej kwestii już nieco opadają, lecz warto przypomnieć sytuację, jaka miała miejsce na przełomie 2006 i 2007 roku.

Osią problemów stał się wówczas najbardziej renomowany ze wszystkich wyścigów w sezonie - Tour de France. Zaczęło się w 2006 r. Wielkie dyskwalifikacje rozpoczęły się jeszcze przed wyścigiem. Prawa udziału w Wielkiej Pętli pozbawiono między innymi dwóch wielkich faworytów - Iwana Basso oraz Jana Ullricha. Ponadto, do wyścigu nie dopuszczono całej ekipy Astana, gdyż z jej składu wpadło aż pięciu kolarzy. Wyścig się rozpoczął, później się skończył, a dyskwalifikacje trwały dalej. Ostatecznie tytułu pozbawiono nawet zwycięzcę, Floyda Landisa.

Jeszcze bardziej nieprzyjemnie zrobiło się rok później, podczas Tour de France 2007. Wyrażenie "podczas" jest w tym przypadku niezwykle istotne. Kolarze w praktyce znikali bowiem z wyścigu. Atmosfera stała się tak niepewna, że ekipy zaczęły same usuwać z wyścigu własnych zawodników, których podejrzewano o doping. Taki los spotkał między innymi Cristiana Moreniego. Michael Rasmussen został z kolei wycofany kilka godzin po tym, jak wygrał etap, mimo że później okazało się, iż był czysty. Po 15. etapie, w związku z doniesieniami na temat Aleksandra Winokurowa, drużyna Astana jako cały team stwierdziła, że nie ma już sensu jechać. Wszystko to doprowadziło do takich sytuacji, jak ta z rozpoczęcia 16. etapu. Zawodnicy z ośmiu ekip solidarnie, w ramach protestu, zatrzymali się wówczas na linii startu, blokując możliwość ruszenia również i pozostałym.
Cancellara Tour de France 2007 Waregem
Tour de France 2007.
3. Czteroletnie śledztwo
Marion Jones była jedną z czołowych amerykańskich lekkoatletek przełomu XX i XXI wieku. Na przełomie niespełna kilku lat wielokrotnie zdobyła złote medale mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich. W 2003 r. wybuchła jednak afera firmy noszącej nazwę BALCo. Miała ona rozprowadzać wśród sportowców środek dopingowy, którego nie dało się wówczas wykryć. W sprawę zamieszanych było wielu sportowców, lecz skoro środka nie dało się wykryć, to i zarzuty wobec nich często były oparte na glinianych nogach. Marion Jones znalazła się wśród podejrzanych i broniła się przez cztery lata. Ostatecznie jednak winę jej udowodniono i odebrano jej wszystko to, co udało się jej wywalczyć po 2000 roku.

2. Mistrzowie zdegradowani
Biegów narciarskich nie kojarzymy raczej z dopingiem, prawda? Niektórzy utożsamiają je z astmą, inni z EPO, ze standardowym i zakrojonym na szeroką skalę dopingiem jednak nie za bardzo. Tymczasem nieco ponad dziesięć lat temu to właśnie biegi narciarskie stały się obiektem całkiem sporej afery dopingowej...

Wszystko zaczęło się od igrzysk w Salt Lake City, w 2002 roku. Rozgrywki w biegach narciarskich zostały wówczas zdominowane przez trzech zawodników. Larisa Łazutina raz zwyciężyła, a dwa razy zajęła 2. pozycję. Inna Rosjanka, Olga Daniłowa poza jednym zwycięstwem zgarnęła jeszcze srebrny medal. W zawodach męskich Hiszpan Johann Mühlegg zwyciężał trzy razy. Niedługo później całej trójce udowodniono stosowanie dopingu. Było to o tyle niespotykane, że wszyscy mieli na swoim koncie już wiele zwycięstw, a wcześniej na dopingu nie wpadali.

Soldier hollow olympic venue
Igrzyska Olimpijskie 2002 (Salt Lake City).
 
1. Mistrz jest tylko jeden
Jeżeli znajdziemy się w dowolnej bazie o tematyce kolarskiej lub innego rodzaju encyklopedii, po czym wyszukamy nazwisko "Armstrong, Lance", wyświetli się nam bardzo krótka i niezbyt udana kariera. Ot, kilka zwycięstw etapowych na różnych wyścigach i jeden tryumf w jednoetapowej Walońskiej Strzale. Nic specjalnego. Wszyscy oczywiście jednak wiemy, że Lance Armstrong był niegdyś kolarzem światowej klasy.

7 zwycięstw w Tour de France, wielokrotnie na pierwszym miejscu w Tour of Suisse oraz Criterium du Dauphine, wysokie miejsca na Vuelta a Espana i Giro d'Italia. Wszystko to zostało mu odebrane w październiku 2012 r. Wymazano całą jego karierę począwszy od 1 sierpnia 1998 roku. Stracone 14 lat. Co więcej, po tej decyzji UCI Armstrong przyznał się do tego, iż przez większość swojej kariery uciekał się do środków dopingowych. Wyszło szydło z worka. Problem w tym, że nie wówczas, gdy się przyznał, a wtedy, gdy jego kariera dopiero się zaczynała.

Pierwsze pogłoski o stosowaniu dopingu przez Armstronga pojawiały się już w 2001 roku, a więc wtedy, gdy wygrywał w Tour de France dopiero po raz trzeci. Później o jego uczynkach pisano książki, w których udowadniano mu winę. Zeznania przeciwko niemu składali nawet jego dawni koledzy z ekipy. On jednak dalej jeździł i wygrywał niezagrożony...
Lance Armstrong MidiLibre 2002
Lance Armstrong.
Poznaliśmy więc siedem największych afer dopingowych XXI wieku. Co myślicie o tym zestawieniu? Czy wprowadzilibyście jakieś zmiany? A może zapomniałem o czymś?

sobota, 13 czerwca 2015

7 najlepiej zapalonych zniczy olimpijski po 1990

Podczas igrzysk wszystko kręci się w zasadzie wokół znicza olimpijskiego. Najważniejszymi momentami wydają się być jego zapalenie i jego zgaśnięcie. To on, świecąc nieustannie przez przeszło dwa tygodnie, wyznacza czas trwania wielkiej, sportowej imprezy. A sposób jego zapalenia już tradycyjnie jest niezwykły. Kolejni organizatorzy prześcigają się w wymyślaniu coraz bardziej oryginalnych rozwiązań. Czasem im to wychodzi, czasem nie. Dziś zaprezentuję Wam moją listę siedmiu najlepiej zapalonych zniczy z ostatnich 25 lat, zarówno z igrzysk letnich, zimowych, jak i... europejskich. Będzie bardzo subiektywnie, ale czasami i tak trzeba :).

7. Ateny
Ateny, czyli miejsce, gdzie wszystko się zaczęło. Po przeszło stu latach nowożytne igrzyska wróciły do swojej kolebki, do stolicy Grecji. Ceremonia otwarcia była wówczas nietypowa z wielu względów. Na przykład, reprezentacja Grecji zaprezentowała się widzom aż dwa razy - na początku - z urzędu, jako Grecy, i na końcu - jako organizator. Interesujący był także moment zapalenia znicza olimpijskiego. Dokonał tego żeglarz Nikolaos Kaklamanakis, a zniczem był wielki, obracający się w pionie stelaż. Wydarzeniu towarzyszyła piękna gra świateł i wspaniała oprawa muzyczna.


6. Soczi
Ceremonia otwarcia w Soczi była wielkim pokazem siły. Wpisywała się w to również ceremonia zapalenia znicza olimpijskiego. Desygnowani do tego zadania była łyżwiarka Irina Rodnina i  były hokeista Władisław Trietjak, pojawili się co prawda na stadionie, lecz zaraz potem z niego wybiegli w towarzystwie aplauzu artystów, którzy zaprezentowali się wcześniej na arenie. Znicz zlokalizowano bowiem w odległości kilkuset metrów od stadionu, w centrum olimpijskiego kompleksu.
Olympic Flame (5) (14645637275)
5. Lillehammer
W 1994 roku, w norweskim Lillehammer znicz zlokalizowano na wysokiej wieży, po której wspinał się ogień. Od dołu zapalił ją norweski książę, Haakon. Sam moment zapalenia znicza został jednak przyćmiony przez sposób jego dotarcia na stadion. A stadionem była wówczas skocznia narciarska. Organizatorzy w doskonały sposób wykorzystali specyficzną lokalizację. Znicz przekazali skoczkowi narciarskiemu, Steinowi Grubenowi. Z tym, że Norweg znajdował się wówczas na rozbiegu...
4. Sydney
W australijskim Sydney znicz został podpalony przez lekkoatletkę Cathy Freeman. A zrobiła to w sposób doprawdy niesamowity. Stanęła na środku płytkiego baseniku i... podpaliła wodę! A konkretnie, obręcz w tej wodzie ukrytą, która niebawem zaczęła się wyłaniać z odmętów. Za pomocą pewnego mechanizmu znicz ten powędrował ku górze stadionu, gdzie przybrał swój ostateczny kształt.


 

Olympic Flame 2000 (Summer Olympics)
3. Vancouver
Vancouver postawiono dwa lata wcześniej wysoką poprzeczkę. Ceremonia otwarcia igrzysk w Pekinie była po prostu olśniewająca. Kanadyjscy organizatorzy zrobili co mogli, jednak gala w Vancouver nie robiła już aż takiego wrażenia. Był jednak jeden element, w którym Kanadyjczycy zdeklasowali Chińczyków. I było to zapalenie znicza olimpijskiego. To w Vancouver właśnie, znicz po raz pierwszy był inny. Nie zapalono go poprzez strzał z łuku, spacer w przestworzach, czy skok ze skoczni narciarskiej. Nie. Postawiono na wrażenie artystyczne i symbolikę. A skutek jest fenomenalny. Znicz składał się z czterech elementów i podpaliło go aż czterech ludzi - łyżwiarka Catriona Le May Doan, narciarka Nancy Green, koszykarz Steve Nash i hokeista Wayne Gretzky.

Olympic Torch, Vancouver 2010 (4369924010)
2. Baku
Niespodzianka? Na drugim miejscu w moim zestawieniu świeża ceremonia otwarcia Igrzysk Europejskich w Baku, która miała miejsce dosłownie wczoraj. Znicz zapalono w niezwykle nastrojowej atmosferze, przy wspaniałej oprawie muzycznej i graficznej. A zniczem tym okazał się być ogromny gong. Efekt był przepiękny.
1. Londyn
Co do pierwszego miejsca nie miałem trudnego wyboru. Nie jestem w stanie znaleźć żadnego punktu w historii igrzysk olimpijskich, który tak by mnie poruszył. Znicz z Londynu zdeklasował jak dla mnie wszystkie inne w historii olimpiady. Jego konstrukcja została doskonale przemyślana. Składał się bowiem z 204 łusek osadzonych na wysokich kijach. Każda z tych łusek została przyprowadzona na stadion przez jedną ekipę narodową. Zapalenia znicza dokonało siedmiu młodych, wschodzących sportowców nominowanych przez siedmiu byłych atletów, których kariera już się skończyła. A na sam koniec łuski powędrowały do góry, zbliżyły się do siebie i zapłonęły jednym, wielkim płomieniem. A wszystko w towarzystwie wspaniałej, nastrojowej muzyki. Tak więc londyński znicz wygrał u mnie praktycznie we wszystkich kategoriach: symbolika, pomysł, wartość artystyczna... Nic dodać, nic ująć...


Flame going out (4)
Na koniec zaserwuję Wam jeszcze jeden materiał z londyńskiego otwarcia, za pomocą którego organizatorzy olimpiady z 2012 roku po raz kolejny podbili moje serce. A mianowicie, Hey Jude w wykonaniu Paula McCartneya i kilkudziesięciu tysięcy widzów zgromadzonych na stadionie. Pamiętacie to jeszcze?

A jakie momenty z igrzysk Wam zapadły najbardziej w pamięci? I jak wyglądałoby wasze zestawienie olimpijskich zniczy? :)

Zobacz też:
1. Poznajcie nowe dyscypliny olimpijskie

niedziela, 24 maja 2015

Kilka rzeczy, których nie wiedziałeś o Eurowizji

Wczoraj zakończył się jubileuszowy, 60. Konkurs Piosenki Eurowizji. Zwycięzcą został reprezentant Szwecji, Måns Zelmerlöw, z piosenką "Heroes". Wokół konkursu można podjąć wiele interesujących tematów, w których większość z nas wciąż pozostaje zielona. Spróbujmy więc odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących Eurowizji.

Jak doszło do powstania konkursu?
Początki konkursu - jak łatwo obliczyć - sięgają 1956 roku. Poszukiwania oryginalnego pomysłu na międzynarodowe widowisko rozrywkowe trwały od kilku lat. Jeden z takich pomysłów wysunął szwajcarski dziennikarz i zarazem przewodniczący Europejskiej Unii Nadawców, Marcel Bezençon. Pierwszy konkurs odbył się w Lugano, w Szwajcarii. Uczestniczyło w nim siedem państw: Belgia, Francja, Holandia, Luksemburg, Niemcy, Szwajcaria i Włochy.
Marcel 01
Marcel Bezencon, uznawany za twórcę Konkursu Piosenki Eurowizji.
Skąd się wzięła "Wielka Piątka"?
Obecny format konkursu nie funkcjonował rzecz jasna od jego pierwszej edycji. Początkowo odbywał się tylko jeden koncert - finał. Po rozpadzie Jugosławii i Blogu Wschodniego szybko okazało się jednak, że liczba państw ubiegających się o udział w festiwalu znacznie przekracza jego możliwości. Przez wiele lat rozważano różne opcje zmniejszenia liczby uczestników finału. Ostatecznie w 2004 roku wprowadzono zasadę organizacji półfinału. Udział w finale zapewnionych miało jednak 14 najlepszych państw z poprzedniego konkursu, przy czym w tej puli musiały znaleźć się Francja, Wielka Brytania, Niemcy oraz Hiszpania, jako państwa wkładające najwięcej funduszy w funkcjonowanie Europejskiej Unii Nadawców. W 2011 roku, kiedy rozgrywano już dwa półfinały, a do finału wstęp uzyskiwali jedynie zwycięzcy poprzedniej edycji konkursu oraz wymienione wyżej kraje, do konkursu powrócili Włosi, dopełniając automatycznie skład "Wielkiej Piątki".

Kto wygrywał najczęściej?
Wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. Dominatorem w tej kwestii była od dawien dawna Irlandia, która zwyciężała siedem razy. Sęk w tym, że jej ostatnie zwycięstwo miało miejsce w 1996 roku. Od tego czasu Szwecja, która jest obecnie druga na liście (6 zwycięstw) wygrała aż trzy razy - 1999, 2012 i 2015 rok. Kolejne miejsca z kolei znów zajmują kraje, które nie wygrywały od przeszło 15 lat: Wielka Brytania, Francja, Luksemburg, Holandia, Izrael. Wiele z nich, tak jak Wielka Brytania, dużą liczbę tryumfów zawdzięcza pierwszym latom Eurowizji, kiedy liczba uczestników wahała się w okolicach dziesięciu. Gdybyśmy zatem uznali, że ważne są wyniki osiągnięte po rozpadzie Jugosławii i Bloku Wschodniego, a więc po 1993 roku, wyszłoby na to, że pierwsza jest Szwecja (3), następnie Dania (2), a potem szereg państw z jednym zwycięstwem na koncie.
Лорин
Loreen, szwedzka zwyciężczyni Eurowizji z 2012 roku.
Spróbujmy jeszcze podzielić kraje na kilka bloków: Europa Zachodnia (Francja, Hiszpania, Monako, San Marino, Wielka Brytania, Malta, Irlandia i Portugalia), Skandynawia, Beneluks i kraje niemieckojęzyczne, Europa Środkowa (Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, państwa bałtyckie), Bałkany i okolice (była Jugosławia, Albania, Bułgaria, Turcja, Grecja, Izrael i Cypr), Wspólnota Niepodległych Państw i okolice (Rosja, Armenia, Azerbejdżan, Gruzja, Mołdawia, Ukraina, Białoruś). W tym przypadku licząc wszystkie 60 edycji pierwsza będzie z 22 zwycięstwami Europa Zachodnia przed Beneluksem i krajami niemieckojęzycznymi (16). Ta sama Europa Zachodnia po 1993 r. nie wygrała jednak kompletnie nic, a na czele figuruje Skandynawia z 8 tryumfami.

Czy język piosenki ma znaczenie?
Chyba tak. Wiadomo, że angielski jest najpopularniejszym z eurowizyjnych języków - aż 28 piosenek-zwycięzców Eurowizji była napisana właśnie w tym języku. 14 było francuskich, po 3 niderlandzkie i hebrajskie. Ostatni raz piosenka śpiewana w innym języku niż angielski wygrała natomiast w 2007 roku, czyli 8 lat temu! Była to serbska "Molitva" Mariji Serifović.

Czy wprowadzenie do Eurowizji jurorów miało znaczenie?
To będzie bardzo subiektywna ocena, lecz na to pytanie trudno odpowiedzieć inaczej. Jurorzy zostali wprowadzeni w 2009 roku, czyli podczas Eurowizji w Rosji. Niemal natychmiast dało się zaobserwować zmianę eurowizyjnego trendu. W konkursie zaczęły się pojawiać piosenki bardziej uznane, bardziej ambitne i wykonywane przez szerzej rozpoznawalnych artystów. I - co chyba najważniejsze - przestała się w praktyce liczyć oprawa graficzna, ilość efektów specjalnych, czy po prostu przeciętność, mainstreamowość piosenek. Szybko okazało się, że te "nowe" utwory zdobyły nie tylko sympatię jurorów, ale też widzów - zaczęły wygrywać i osiągać naprawdę wysokie miejsca - począwszy od zwycięstwa Leny ("Satellite"), a kończąc na czwartym miejscu Loïca Nottet z Belgii we wczorajszym finale.
Lena Oslo1
Lena podczas Eurowizji 2010.
Kto był najbardziej wytrwałym uczestnikiem Eurowizji?
Historia w zasadzie sprzed roku. Valentina Monetta z San Marino po raz trzeci bierze udział w Eurowizji. Nie przeszkadzają jej dwie wielkie porażki w poprzednich edycjach. A te musiały boleć. W 2012 roku co prawda od razu skazywano ją na porażkę z kawałkiem "The Social Network Song", lecz już rok później była jedną z faworytek, postaci typowanych przez wszystkich na zwycięzcę widowiska. I wystarczyło to do zajęcia 11. miejsca, ale... w półfinale! Wielkość kraju chyba w tym przypadku nie pomaga... Mimo to, Monetta wystąpiła w 2013 r. i z piosenką "Maybe" odniosła wielki sukces - awansowała do finału i zajęła... 24. miejsce. W San Marino poczytano to za powód do ogromnej radości!
ESC2014 - San Marino 01
Valentina Monetta podczas Eurowizji 2014.
Na koniec o tym, jak wydać dużo pieniędzy przy okazji konkursu Eurowizji.
Przenosimy się do Azerbejdżanu. Kraj ten gościł Eurowizję w 2012 roku, dzięki zwycięstwie duetu Ell & Nikki w poprzedniej edycji. Konkurs postanowiono zorganizować w Baku. Miał się on cechować niezwykłym - jak na Eurowizję - przepychem. Specjalnie na tą okazję zbudowano w stolicy Azerbejdżanu ogromną, mieszczącą przeszło 20 tysięcy widzów halę. Przed występem każdego z uczestników była ona podświetlana od zewnątrz flagami państw, z których pochodzili. Dodatkowo, na imprezę zaproszono poprzednich pięciu zwycięzców konkursu tylko po to, by wykonali wspólną piosenkę w jednym z półfinałów. Jak już, to na bogato!
Crystal Hall Baku Inside
Crystal Hall w Baku, Eurowizja 2012.

poniedziałek, 4 maja 2015

Nadchodzą Igrzyska Europejskie

Od wielu dziesięcioleci na całym świecie odbywają się różnego typu igrzyska regionalne. Ich podział nie ograniczy się jedynie do kontynentów. Poza igrzyskami azjatyckimi, afrykańskimi, panamerykańskimi, czy Ameryki Południowej, są więc także igrzyska panarabskie, frankofońskie, śródziemnomorskie, Azji Południowo-Wschodniej, Pacyfiku, czy Wspólnoty Narodów. Ba! Nawet takie kraiki jak Liechtenstein, Andora, czy Monako mają swoje Igrzyska Małych Państw Europy. W tej sportowej mozaice brakowało zawsze jednej imprezy - igrzysk europejskich. Już za miesiąc ten stan rzeczy ulegnie zmianie.
Baklgjc
Do kalendarza imprez sportowych będzie trzeba dodać kolejną. Pierwsze igrzyska europejskie zostaną rozegrane pomiędzy 12 a 28 czerwca w stolicy Azerbejdżanu, Baku. Lokalizacja niesie ze sobą oczywiście wiele kontrowersji, lecz przemawia za nią wiele względów, głównie finansowych. Gdzież bowiem organizować pierwszą, eksperymentalną edycję zawodów, jak nie w państwie, które zrobi wszystko, aby te zawody nie zakończyły się klęską?

Nie można jednak powiedzieć, że zawody te będą miały rangę zbliżoną do igrzysk olimpijskich, a nawet innych igrzysk tego typu. W programie zabraknie bowiem wielu dyscyplin sportowych, które cieszą się dużą popularnością i nierozerwalnie kojarzą się z wielkimi imprezami. Mowa tu o lekkoatletyce, wioślarstwie, piłce nożnej, żeglarstwie, podnoszeniu ciężarów, czy piłce ręcznej. Zamiast tego organizatorzy zaserwowali kibicom kilka dyscyplin o wątpliwej reputacji, takich jak koszykówka 3x3, piłka nożna plażowa i sambo. 

Pozostaje mieć nadzieję, że uda się z tych igrzysk wyciągnąć nieco emocji, a polska reprezentacja w sile przeszło 200 sportowców spisze się na miarę swoich możliwości.