Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lesotho. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lesotho. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 czerwca 2015

Państwo w państwie, czyli o enklawach

Zacznijmy od odpowiedzi na pytanie, czym tak naprawdę jest enklawa? Jedna odpowiedź nasuwa się od razu. Państwo, które graniczy tylko i wyłącznie z jednym innym państwem i nie ma dostępu do morza. To jednak definicja niepełna. Enklawą jest bowiem także obszar należący do państwa A, który jest otoczony w całości przez terytorium państwa B. Enklawą nie jest - w takim razie - na przykład Obwód Kaliningradzki, bo graniczy z Polską i Litwą. Samo istnienie enklaw, takich państw w państwie wydaje nam się egzotyczne, lecz nawet w Europie naliczymy ich całe mnóstwo.

Wielkie muzea, tor wyścigowy i afrykańskie plemię
Enklawy, które stanowią odrębne państwa, naliczymy tylko trzy. Pierwszą jest Watykan. Ma on powierzchnię oszałamiających 44 hektarów. Nie jest to jednak wyłącznie Bazylika i Plac Świętego Piotra. Mamy tu także ogromne Muzea Watykańskie, uznawane za jedne z największych na świecie. Powstało wiele szacunków dotyczących tego kolosa, a najbardziej interesujące z nich mówią, że jeśli każdemu eksponatowi poświęcimy kilka sekund, będziemy siedzieć w Watykanie przez... 8 lat! Na zachód od muzeów wielkie ogrody watykańskie, złożone z kilku części - ogrodów włoskich, francuskich, angielskich, nawet amerykańskich. Aha, byłbym zapomniał. Jak w każdym szanującym się państwie, w Watykanie mieści się redakcja, centrum prasowe, supermarket, urząd pocztowy, dworzec kolejowy, stacja telewizyjna itd. itp. To dużo jak na 44 hektary, prawda?

Vatican Museums 2011 7
Druga z naszych enklaw to San Marino, kolejne państwo-miniaturka. I znów otoczone przez Włochy. Tym razem mamy jednak do czynienia z kraikiem znacznie większym od Watykanu. Ma on bowiem aż (!) 61 kilometrów kwadratowych, czyli 6 100 hektarów. Na myśl przychodzi w tym momencie satyryczna mapa toru wyścigowego Imola (we Włoszech), gdzie rozgrywa się co roku Grand Prix San Marino Formuły 1, na tle konturu San Marino. Ze zdjęcia tego wynika, że ów tor zająłby większą część kraiku. Oczywiście nie jest to prawdą. Internetowi komicy przesadzili... pięciokrotnie.

A jak to się stało, że San Marino jest enklawą? Przecież mieszkańcy tego państewka są tak podobni do standardowych Włochów. Język - włoski, religia - katolicyzm. No więc? Wytłumaczenie tego zjawiska byłoby dosyć trudne i - co najważniejsze - obszerne. Na potrzeby tego artykuły nadmienimy więc tylko, że San Marino po prostu "przespało" zjednoczenie Włoch w 1860/61 roku. A Włosi nie przejęli się zbytnio z tego powodu. Ostatecznie w 1862 r. oba państwa podpisały między sobą układ o przyjaźni i na tym się skończyło. Oczywiście nie licząc kolejnych układów o przyjaźni...

Fortress of Guaita 2013-09-19
No i trzecia z naszych enklaw. Ta wymaga od nas dalszej podróży, bo aż na południe Afryki. Tam znajdziemy Lesotho, państwo w całości zanurzone w Republice Południowej Afryki. Ma powierzchnię 30 tys. km², a więc jak na enklawę nie jest takie małe - można je porównać do województwa mazowieckiego. Zdecydowaną przewagę w strukturze etnicznej ma plemię Sotho, należące do grupy Bantu. Z tym, że plemię owo jest rozproszone również na terenie RPA i Botswany. W rezultacie w Lesotho żyje niecała 1/3 jego przedstawicieli.

DCP 2498 gone fishin (21)
Jedno miasto czy dwa miasta?
Jak już wcześniej zauważyliśmy, zdarzają się również enklawy niebędące samodzielnymi państwami. Takie sytuacje są naprawdę częste, również w Europie. Niektóre z nich zakrawają na miano kuriozów. Bardzo ciekawy jest na przykład przypadek Baarle w Holandii... a właściwie to w Belgii. A tak naprawdę, to i w Belgii, i w Holandii. Tak naprawdę są to aż dwa miasta! A mianowicie, belgijskie Baarle-Hertog i holenderskie Baarle-Nassau. Zasadniczo pierwsze z nich jest otoczone w całości przez terytorium Holandii. Nie składa się jednak z jednej jednolitej części, a z... 16 rozdrobnionych fragmentów, nierzadko o wielkości kilku budynków. I co jeszcze ciekawsze, na terytorium Baarle-Hertog mamy do czynienia z siedmioma enklawami holenderskimi.

Konkluzja jest następująca. Baarle to z praktycznego punktu widzenia jedno miasto, podzielone jednak pomiędzy terytoria dwóch państw na kilkadziesiąt sektorów. Przejeżdżając z jednego końca miejscowości na drugi możemy kilkanaście razy przekraczać granicę! No właśnie, co z granicą? Ano, granica sobie przechodzi przez ulice, domy, budynki. Niektórzy mieszkańcy Baarle śpią albo jedzą śniadanie na granicy dwóch państw. A od czego zależy czyimi obywatelami są? Od tego, gdzie znajdują się główne drzwi ich domostw. Fakt ten rodzi jeszcze jeden problem. Jeden, jedyny budynek w całym mieście ma bowiem drzwi idealnie na granicy! I co teraz?

Baarle-Nassau frontière café
Miasto w dwóch rzeczywistościach
Interesujący jest także przypadek Campione d'Italia, włoskiej enklawy na terytorium Szwajcarii. Do sytuacji takiej doszło już pod koniec XVIII wieku. Region Ticino decydował wówczas za pomocą referendum, czy przystąpi jako pełnoprawny kanton do Szwajcarii. Postulat ten został przyjęty, jednak nie wszędzie. Niewielkie Campione stwierdziło, że chce jednak do Lombardii, która później stała się częścią Włoch.

Status Campione d'Italia jest niezwykle ciekawy z kilku względów. Po pierwsze, jego mieszkańcy posługują się jako walutą nie euro, a szwajcarskim frankiem. Są podatnikami szwajcarskimi, należą do tamtego systemu świadczeń, rejestrują swoje pojazdy w Szwajcarii, a nawet należą do szwajcarskiego systemu telekomunikacyjnego! I mimo to pozostają obywatelami Włoch. Interesujące, prawda? Dużą rolę w ukształtowaniu się i przetrwaniu takiego właśnie systemu mogło odegrać powstanie w tym miejscu kasyna w 1917 roku. Dziś jest ono największym obiektem tego typu w Europie i największym pracodawcą w Campione d'Italia.

Campione d'Italia 01
Historyczne rozwiązanie
Rekordowa pod względem ilości enklaw jest natomiast granica indyjsko-banglijska. A przynajmniej do niedawna była... Od wielu dziesięcioleci region był usiany niewielkimi, liczącymi po kilka-kilkadziesiąt kilometrów kwadratowych enklawami, zarówno na terenie Indii, jak i Bangladeszu. Zdarzało się, że to zjawisko przybierało prawdziwie komiczne efekty. Tak na przykład na terytorium Bangladeszu znajdowała się indyjska enklawa Balapara Khagrabari. Wewnątrz tej właśnie enklawy wydzielono enklawę banglijską o nazwie Upanchowki Bhajni. A w centrum tej enklawy mieściła się indyjska Dahala Khagrabari.

Wydaje się to śmieszne, lecz wcale takie nie było. Południowa Azja to nie Europa. Mieszkańcy enklaw nie mieli tam tak łatwo, jak u nas. W praktyce nie wiedzieli tak do końca, gdzie mieszkają. Dlatego sytuacja ta musiała być rozwiązana. Musiała być, ale nie była. Rządy Indii i Bangladeszu nie mogły się w tej sprawie porozumieć od kilku dekad. Aż do zeszłej soboty. Na mocy ugody pomiędzy oboma państwami doszło do wymiany większości spośród niemalże 200 enklaw. Perspektywy na przyszłość dla granicy indyjsko-banglijskiej są więc pomyślne.

Coochbehar
Polska enklawa
To zaskakujące, ale czegoś na kształt enklaw możemy się doszukiwać również w Polsce. Mowa o gminie Sławków. Przed reformą administracyjną z 1998 roku znajdowała się ona w województwie katowickim, lecz od tego roku została przydzielona do powiatu olkuskiego w województwie małopolskim. Reakcja mieszkańców była niespodziewana - natychmiast zdecydowali się złożyć referendum o przyłączenie do województwa śląskiego. Głosowanie odbyło się jeszcze przed wejściem w życie postanowień reformy administracyjnej. Frekwencja wyniosła niemalże 80%, a "za" zakreśliło ponad 99% uczestniczących. W rezultacie Sławków został przyłączony do województwa śląskiego. Z tym, że nie do najbliższego powiatu - Dąbrowy Górniczej, a do Będzina, który ze Sławkowem granicy nie posiada.

Sławków Ratusz
Enklaw więc jest na świecie sporo, zarówno w Europie, jak i poza nią, a nawet (przy drobnym naciągnięciu) w Polsce. A ich sytuacja jest naprawdę interesująca i warta poznania.

Zobacz też:
1. Życie na Grenlandii 
2. Poznajcie nowe dyscypliny olimpijskie

czwartek, 11 czerwca 2015

Flagi i ich znaczenie 2 (Afryka)

Kontynuujemy naszą podróż po świecie flag. Dziś wybierzemy się na Czarny Kontynent, do Afryki. Afryki, która pod względem flag narodowych jest niezwykle interesująca. Wielokrotnie możemy zobaczyć tam rozmaite ornamenty umieszczane w różnych częściach sztandarów, jakieś małe cosie, które często uznajemy za zwykłe plamki, a jeszcze częściej za rzeczy, którymi wcale nie są...

1. Suazi
Dla wytłumaczenia - Suazi to maleńkie państwo w południowej Afryce, graniczące głównie z RPA, ale też z Mozambikiem. Flaga kraiku została przyjęta w 1968 roku. Składa się z pięciu pasów - centralnego, czerwonego, symbolizującego dawne bitwy, dwóch żółtych ku chwale surowców naturalnych regionu oraz dwóch niebieskich, odnoszących się do pokoju i stabilności. A w środku mamy pierwsze coś. Owym cosiem - jak się okazuje - tarcza oraz dwie włócznie, co ma upamiętniać obronę kraju przed jego wrogami. Warto jeszcze dodać, że tarcza jest biało-czarna, a więc nawiązuje do jednoczesnego funkcjonowania dwóch ras - białej i czarnej - na terenie Suazi.
Flag-map of Swaziland
Flaga Suazi w konturze państwa.
2. Kenia
Flaga Kenii jest dosyć charakterystyczna. Ma trzy poziome pasy - czarny (ludzie), czerwony (przelana krew) i zielony (krajobraz). Mało kto bierze pod uwagę, że pasy te są oddzielone od siebie za pomocą dwóch cienkich, białych paseczków, symbolizujących pokój i sprawiedliwość. A co tym razem widzimy w środku? Tym razem łatwiej się zorientować. Są to - ponownie - tarcza i włócznia, lecz tym razem odnoszące się do kultury kraju. Styl owych atrybutów nawiązuje bowiem do broni Masajów.
Flag of Kenya
3. Angola
Na fladze Angoli również zobaczymy czerń i czerwień. I znów pojawia się standardowa symbolika do nich się odnosząca - a mianowicie czarny to kontynent afrykański i jego ludność, a czerwony - przelana krew. W centralnej części znajduje się natomiast pozostałość po marksistowskich rządach w kraju - złota maczeta, gwiazda i koło zębate, nawiązujące do klasy robotniczej i... flagi Związku Radzieckiego. W 2003 roku próbowano ten oryginalny symbol zmienić na nieco bardziej przyjemny dla oka - a mianowicie niebiesko-biało-czerwoną flagę z żółtym słoneczkiem o nieregularnym kształcie, narysowanym - jakby się wydawało - pospiesznie. Propozycja jednak nie przeszła i wciąż oglądamy na fladze Angoli pozostałości po ZSRR.
Flag of Angola (WFB 2004)
Aktualna flaga Angoli.

Flag of Angola (2003 proposal)
Propozycja flagi Angoli z 2003 roku.
 
4. Uganda
Flaga Ugandy została zaadaptowana po odzyskaniu przez kraj niepodległości w 1962 roku. Widzimy na niej sześć pasów - dwa czarne (znów mieszkańcy Afryki), dwa żółte (słońce) i dwa czerwone. Te czerwone ponownie symbolizują krew, lecz mieszkańcy Ugandy okazali się nieco bardziej kreatywni i stwierdzili, iż owa czerwień odnosi się nie do krwi bitewnej, a do tej krwi, która łączy wszystkich Afrykańczyków. Wewnątrz mamy natomiast białe kółeczko z ptaszkiem. Ptaszek ten to koronnik szary, ptak zbliżony z wyglądu do żurawia i jednocześnie symbol Ugandy, symbolizujący szlachetność.

Flag of Uganda (WFB 2004)
5. Lesotho
A cóż to znowu za coś we fladze Lesotho? Przedmiot ten może przypominać wazę, wachlarz, a - jeśli nie przyjrzymy się dobrze - to nawet kobietę w sukni. Tymczasem jest to kapelusz! I to nie byle jaki kapelusz, bo kapelusz tradycyjny dla zamieszkującego państwo, plemienia Basotho. Dodatkowo trzy kolorki - niebieski odnoszący się do nieba i deszczu, biały do sprawiedliwości oraz zielony oznaczający szczęście i krajobraz.

Flag of Lesotho
6. Liberia
Zaraz... Coś tu nie gra. Flaga Liberii wygląda prawie tak, jak flaga USA po drobnej stłuczce. Co Stany Zjednoczone robią w Afryce? No cóż, akurat w Liberii zrobiły dużo. Państwo powstało w XIX wieku właśnie z inicjatywy Amerykanów. Miała być kolonią dla czarnoskórych mieszkańców Ameryki. Plan nie powiódł się do końca, ale symbole zostały. Teraz trochę o różnicach. Widzimy tutaj jedną, a nie pięćdziesiąt gwiazdek. Oczywiście wynika to z faktu, że Liberia nie składa się z 50 stanów. Tak więc biała gwiazda nawiązuje do wolności dawnych amerykańskich niewolników i ich potomków. No i druga różnica - nie 13 biało-czerwonych pasów, a 11. Jedenaście pasów, bo tyle ludzi podpisało Deklarację Niepodległości Liberii.

Flag of Liberia (WFB 2004)
7. Zimbabwe
Flaga Zimbabwe to już wyższa szkoła jazdy. Pod względem bogactwa elementów i ich oryginalności to - według mnie - jedna z najbardziej interesujących flag świata. Część zasadnicza składa się z siedmiu pasów. Te zielone symbolizują rolnictwo na obszarze państwa, żółte - bogactwo kraju pod względem złóż surowców mineralnych, w tym złota. Czerwone - standardowo - odnoszą się do krwi przelanej w boju z nieprzyjacielem, a czarna, środkowa - do kultury i tradycji rdzennych mieszkańców Afryki. Mamy tu także biały trójkąt, symbol pokoju, a na nim... czerwona gwiazda, symbol marksizmu i rewolucji. Oryginalne połączenie, czyż nie? I jeszcze to coś na gwieździe. To złote, dziwne coś. Jest to ptak. A konkretnie, złoty ptak, odnoszący się do starej statuetki, odnalezionej w ruinach budowli o nazwie Wielkie Zimbabwe. Ptak ten jest symbolem państwa jako reprezentant jego starej kultury i tradycji.

Flag of Zimbabwe (WFB 2004)  
8. Erytrea
Idziemy teraz do Erytrei. Flaga tego wschodnioafrykańskiego państwa składa się z trzech trójkątów - zielonego (rolnictwo i krajobraz), niebieskiego (morze) oraz czerwonego (krew przelana... - to już trochę nudne :)). A na tym czerwonym trójkącie zobaczymy następne coś. Ponownie złote. Tym razem jest to gałązka oliwna otoczona wieńcem oliwnym. A więc symbol pokoju.
Flag of Eritrea (1993-1995)
9. Mozambik
Skoro zaczęliśmy od Afryki południowo-wschodniej, to i tam skończymy. Patrząc na flagę Mozambiku przychodzi na myśl flaga Zimbabwe. Obie zostały oparte na podobnym schemacie i obie są równie skomplikowane. Szybko znajdziemy jednak konotację z jeszcze jednym afrykańskim państwem. Flaga Mozambiku jest bowiem - podobnie jak flaga Angoli - pozostałością po dawnym reżimie. W tym przypadku system jednopartyjny obowiązywał w latach 1983-92. Zmienił się ustrój, zmienił się hymn, flaga została. A co na niej widzimy? Pięć poziomych pasów - zielony (bogactwo ziemi), dwa białe (pokój), czarny (ludność Afryki) i żółty (złoża mineralne). Czerwony trójkąt symbolizuje - tradycyjnie już zresztą - krew przelaną w walce o niepodległość. Na nim widzimy żółtą gwiazdę jako symbol marksizmu, otwartą książkę odnoszący się do potrzeby edukacji, motyka - symbol rolnictwa i... karabin Kałasznikowa, czyli symbol starcia z dawnym kolonizatorem. I o ten karabin toczą się spory. Nigdzie więcej, w żadnym państwie na świecie, nie zobaczymy go na fladze. Tymczasem w Mozambiku i owszem. Wizerunek kraju chyba nieco przez to cierpi, nieprawdaż?

Flag of Mozambique (WFB 2004) 
Kończymy więc naszą podróż po Czarnym Lądzie. Bogactwo flag Afryki jest doprawdy niezwykłe. Charakteryzują się one rozmaitymi rozwiązaniami, które - choć o standardowej symbolice - nadają im nieco wyjątkowości.