Pokazywanie postów oznaczonych etykietą igrzyska olimpijskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą igrzyska olimpijskie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 września 2016

Poznajcie nowe dyscypliny olimpijskie

Igrzyska XXXI Olimpiady, które odbywały się w tym roku w Rio de Janeiro, dobiegły końca. Na kolejne wielkie święto sportu przyjdzie nam poczekać cztery lata, aż do otwarcia Letnich Igrzysk Olimpijskich, które odbędą się tym razem w Tokio, a to, że będą wyjątkowe, wiemy już teraz. Dlaczego? Otóż Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) postanowił sprawić kibicom na całym świecie niespodziankę i podjął decyzję o włączeniu do programu igrzysk aż sześciu nowych dyscyplin. Będzie to największe rozszerzenie programu olimpijskiego od... ponad stu lat! Chcecie dowiedzieć się co nieco na temat tych nowości? Zapraszam do przeczytania dzisiejszego wpisu! :)

1. Baseball
Baseball zaliczył już przygodę z igrzyskami olimpijskimi. W latach 1992-2008 był bowiem pełnoprawną dyscypliną olimpijską. Wcześniej kilka razy pojawiał się na nich jako dyscyplina pokazowa, czyli rozgrywana bez przyznawania medali. Medale najczęściej zdobywali - wbrew pozorom - reprezentanci Kuby, którzy w pięciu startach olimpijskich trzykrotnie zwyciężali, a dwukrotnie zajmowali drugie miejsce. Po jednym złotym medalu zdobyły natomiast Stany Zjednoczone i Korea Południowa. W 2005 roku podjęto jednak decyzję, że baseball z igrzysk zostanie wycofany począwszy od 2012 roku. Działacze MKOl-u musieli jednak pożałować swojej decyzji, bo do Tokio, po 12 latach przerwy, baseball powróci.

Opisanie zasad tej popularnej za oceanem gry, która notabene jest mi kompletnie nieznana, zajęłoby jednak zbyt dużo czasu, bo rozpisywać się o tym w tym dość złożonym wpisie. Dość więc powiedzieć, że chodzi o to, by uderzyć kijem piłkę, a następnie zaliczyć jak najwięcej baz nim ta dostanie się w ręce przeciwnika. Punkty zdobywa się w przypadku, gdy któremuś z zawodników uda się zaliczyć wszystkie cztery bazy, stanowiące tak naprawdę wierzchołki całkiem sporego kwadratu. Rozgrywka podzielona jest na 9 rund, z których każda ma dwie połowy.
AT&T Park 9-28-2015
Stadion do gry w baseballa w San Francisco.
2. Softball
Baseball jest z całą pewnością niezwykle interesującą grą (dla tych, którzy lubią ją oglądać), lecz ma jedną podstawową wadę. Bardzo rzadko zdarza się, by grały w niego kobiety. A to uniemożliwia niejako przeprowadzenie rywalizacji baseballowej dla obu płci. Stąd do programu igrzysk powróci też, również po 12 latach przerwy, softball. Zasady tej gry są bardzo podobne do reguł baseballa, lecz gra odbywa się na znacznie mniejszym boisku, zaś piłka i kij są większe od tych baseballowych. Choć gra ta będzie rozgrywana na igrzyskach tylko przez kobiety, nie możemy uznać jej za kobiecą odmianę baseballu. Bo w softballa gra też wielu mężczyzn, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych.


Softball jest już konkurencją zdominowaną w praktyce przez dwie reprezentacje narodowe - Stany Zjednoczone i Japonię. Począwszy od 2002 roku we wszystkich edycjach mistrzostw świata w tej dyscyplinie do wielkiego finału dochodziły tylko i wyłącznie te dwie drużyny. Czterokrotnie rywalizację tą zwyciężyły Amerykanki, zaś dwa razy tryumfatorkami okazały się Japonki. Wydaje się że za cztery lata, w Tokio, trudno będzie się spodziewać innego wyniku. ;)
ACT vs Japan test 2 365
Gra w softballa.
3. Surfing
Decyzja o przyjęciu do elitarnego grona olimpijskich sportów surfingu była dla mnie wielką niespodzianką. Wydaje się, że jeszcze nigdy na olimpiadzie nie pojawił się sport o równie niesprecyzowanych zasadach. Zawodów w tej specjalności jest bowiem całe mnóstwo, a każde z nich rządzą się własnymi prawami. By powiedzieć co nieco na temat reguł obowiązujących w surfingu posłużymy się przykładem prestiżowego cyklu World Surf League. Zawodnicy biorący w nim udział wykonują szereg akrobacji na przybrzeżnych falach, zaś sędziowie oceniają ich w skali od 0,1 do 10. Ocena ta zależy z kolei od szeregu czynników: trudności wykonywanych akrobacji, ich innowacyjności, ich różnorodności, poprawności ich wykonania, a także prędkości, z jaką zawodnik się przemieszcza.

W XXI wieku w rozgrywkach surfingowych liczyli się w zasadzie przedstawiciele trzech nacji: Brazylijczycy, Amerykanie i Australijczycy. Wprawdzie kilkukrotnie mistrzostwo świata w konkurencjach damskich zdobywała Carissa Moore, reprezentantka Hawajów, lecz jak dobrze wiemy Hawaje podlegają Stanom Zjednoczonym i podczas olimpiady tak czy siak będą występować pod amerykańskimi gwiazdkami i pasami. Niemniej dla przeciętnego polskiego kibica sportowego igrzyska w Tokio będą pierwszą okazją, by poprzyglądać się trochę surfingowej rywalizacji i dowiedzieć się co nieco na temat tego oryginalnego sportu.
Hossegor 2008
Zawody surfingowe we Francji.
4. Karate
W programie igrzysk olimpijskich w Tokio nie może zabraknąć karate, sportu wyrosłego z japońskiej tradycji i historii. Ten kto myśli, że dodanie karate do programu igrzysk olimpijskich jest zwykłym ukłonem względem japońskich sportowców, popełnia jednak błąd. Ostatnie edycje mistrzostw świata w karate pokazały bowiem, że japońska dominacja w karate poszła już w niepamięć. Azjatom dzielnie czoła stawiają przede wszystkim... Egipcjanie, ale też Francuzi, Turcy, Irańczycy czy Hiszpanie. Zastanawia mnie tylko, dlaczego akurat te narody?

Karate rozgrywane będzie na igrzyskach w dwóch stylach: kata i kumite. Kata dla niewprawionego widza jest zbliżone raczej do gimnastyki artystycznej niż sportu walki. Zawodnicy walczą bowiem... z wyimaginowanym przeciwnikiem według jednego z kilkudziesięciu zatwierdzonych programów. Innymi słowy, wykonują określoną sekwencję ćwiczeń za co otrzymują od sędziów noty adekwatne do osiąganych wyników. Kumite to już bardziej konstruktywna walka, w której celem jest przewrócenie bądź uderzenie przeciwnika przy pomocy określonych technik, punktowanych od 1 do 3.
Karate WM 2014 (2) 173
Pokaz kata podczas Mistrzostw Świata w Karate w 2014 roku.
5. Skateboarding
To już kolejna z prezentowanych dzisiaj dyscyplin, w której o wynikach w całości decydują sędziowie. Wespół z surfingiem i kate dołączy ona do olimpijskich weteranów: gimnastyki artystycznej i sportowej, skoków do wody, boksu, a także skoków na trampolinie. Dziwi mnie fakt, że tego typu dyscypliny są masowo wprowadzane do olimpijskiego programu w świetle coraz częściej popełnianych błędów sędziowskich, jakie mieliśmy w tym roku okazję oglądać chociażby w boksie. Swojej decyzji MKOl raczej nie zmieni, więc pozostaje nam mieć tylko nadzieję, że w przyszłości gremia sędziowskie będą funkcjonować znacznie lepiej.

Wracając do skateboardingu, dyscyplina ta ma być ukłonem w kierunku ludzi młodych. Oczywiście działacze Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego sami pamiętają czasy, kiedy to młodych uważano za jedynych użytkowników deski, a od tego czasu niejeden młody zdążył się już zestarzeć. Stereotyp jednak pozostał ;). I dlatego też będziemy mogli już za cztery lata oglądać jak kilkudziesięciu deskorolkarzy wykonuje przeróżne akrobacje na specjalnie w tym celu przygotowanych torach i rynnach. Szczegóły póki co są bliżej nieznane.
BoardmastersVert 1
Przykładowa arena walki deskorolkarzy.
6. Wspinaczka sportowa
No i przechodzimy do prawdziwej perełki mojej dzisiejszej listy. Wspinaczka sportowa na igrzyskach olimpijskich będzie wydarzeniem bezprecedensowym. Po pierwsze dlatego, że chyba niewielu ludzi spodziewało się ją na igrzyskach zobaczyć. To dyscyplina tak oryginalna i egzotyczna, że wydawało się iż nigdy nie uda się jej wkroczyć do tego samego pokoju, w którym siedzą lekkoatletyka, pływanie i wioślarstwo. Ale jednak. I należy zaznaczyć, że choć wspinaczka sportowa może brzmieć kuriozalnie, to rywalizacja w niej jest całkiem interesująca. Zarówno panie, jak i panowie zaprezentują się w dwóch różnych konkurencjach. W jednej z nich o ostatecznym wyniku decydować będzie wytrzymałość i precyzja, zaś w drugiej - szybkość wspinaczki.


Należy odnotować jeszcze jedną drobnostkę. Otóż zazwyczaj gdy jakaś dyscyplina wchodzi do programu igrzysk, Polacy dopiero ją poznają i dopiero wtedy sport ten zaczyna się w naszym kraju dynamicznie rozwijać. W tym przypadku jest jednak inaczej. Polacy we wspinaczce sportowej już teraz stoją dość dobrze, szczególnie w konkurencjach kobiecych, gdzie możemy pochwalić się obecnością trzech Polek w ścisłej światowej czołówce. I choć ich wyniki nie mogą się jeszcze równać z osiągnięciami fenomenalnych zawodniczek i zawodników z Rosji, Ukrainy czy Chin, to po raz pierwszy od wielu lat możemy spodziewać się medalu w konkurencji debiutującej na igrzyskach.
Adam Ondra - Championnats du monde 2012 Bercy - Voie de Finale 05
Jeżeli ktoś z Was nadal nie wie, na czym to ma polegać, to spójrzcie na zdjęcie u góry. Robi wrażenie, co nie? ;)
7. I co dalej?
Międzynarodowy Komitet Olimpijski wydaje się nie zwalniać tempa i możemy się spodziewać, że za cztery lata zostanie ogłoszony kolejny pakiet nowych dyscyplin olimpijskich. Sportów jest jednak całe mnóstwo. Który z nich więc wybrać? Jak już wcześniej wspomniałem, niezbyt podobały mi się tegoroczne wybory (no, może poza tą wspinaczką). Żeby jednak tylko nie narzekać, zaproponuję pewne rozwiązania od siebie. Interesującym pomysłem byłoby na przykład wprowadzenie do igrzysk bowlingu, czyli popularnej gry w kręgle, której związek ubiegał się zresztą w tym roku o włączenie do igrzysk wespół z wyżej wymienioną szóstką.


Na olimpiadzie moglibyśmy też oglądać snookera, zbliżoną do bilarda dyscyplinę, która popularność zdobyła już na całym świecie. W najważniejszych konkursach wciąż dominują wprawdzie przedstawiciele Wielkiej Brytanii, lecz obecność snookera na igrzyskach mogłaby stanowić okazję na przebicie się dla zawodników z szeregu bardziej egzotycznych krajów. Nową jakość do igrzysk z pewnością wprowadziłyby też rozgrywki... szachów! Co o tym myślicie?

A jakie dyscypliny to Wy najbardziej chcielibyście zobaczyć na igrzyskach? Czekam na Wasze propozycje! :D

Zobacz też:
1. 7 bardzo dziwnych gier zespołowych
2. Kto wygra Euro 2016?
3. Najdziwniejsze artykuły Wikipedii

sobota, 13 czerwca 2015

7 najlepiej zapalonych zniczy olimpijski po 1990

Podczas igrzysk wszystko kręci się w zasadzie wokół znicza olimpijskiego. Najważniejszymi momentami wydają się być jego zapalenie i jego zgaśnięcie. To on, świecąc nieustannie przez przeszło dwa tygodnie, wyznacza czas trwania wielkiej, sportowej imprezy. A sposób jego zapalenia już tradycyjnie jest niezwykły. Kolejni organizatorzy prześcigają się w wymyślaniu coraz bardziej oryginalnych rozwiązań. Czasem im to wychodzi, czasem nie. Dziś zaprezentuję Wam moją listę siedmiu najlepiej zapalonych zniczy z ostatnich 25 lat, zarówno z igrzysk letnich, zimowych, jak i... europejskich. Będzie bardzo subiektywnie, ale czasami i tak trzeba :).

7. Ateny
Ateny, czyli miejsce, gdzie wszystko się zaczęło. Po przeszło stu latach nowożytne igrzyska wróciły do swojej kolebki, do stolicy Grecji. Ceremonia otwarcia była wówczas nietypowa z wielu względów. Na przykład, reprezentacja Grecji zaprezentowała się widzom aż dwa razy - na początku - z urzędu, jako Grecy, i na końcu - jako organizator. Interesujący był także moment zapalenia znicza olimpijskiego. Dokonał tego żeglarz Nikolaos Kaklamanakis, a zniczem był wielki, obracający się w pionie stelaż. Wydarzeniu towarzyszyła piękna gra świateł i wspaniała oprawa muzyczna.


6. Soczi
Ceremonia otwarcia w Soczi była wielkim pokazem siły. Wpisywała się w to również ceremonia zapalenia znicza olimpijskiego. Desygnowani do tego zadania była łyżwiarka Irina Rodnina i  były hokeista Władisław Trietjak, pojawili się co prawda na stadionie, lecz zaraz potem z niego wybiegli w towarzystwie aplauzu artystów, którzy zaprezentowali się wcześniej na arenie. Znicz zlokalizowano bowiem w odległości kilkuset metrów od stadionu, w centrum olimpijskiego kompleksu.
Olympic Flame (5) (14645637275)
5. Lillehammer
W 1994 roku, w norweskim Lillehammer znicz zlokalizowano na wysokiej wieży, po której wspinał się ogień. Od dołu zapalił ją norweski książę, Haakon. Sam moment zapalenia znicza został jednak przyćmiony przez sposób jego dotarcia na stadion. A stadionem była wówczas skocznia narciarska. Organizatorzy w doskonały sposób wykorzystali specyficzną lokalizację. Znicz przekazali skoczkowi narciarskiemu, Steinowi Grubenowi. Z tym, że Norweg znajdował się wówczas na rozbiegu...
4. Sydney
W australijskim Sydney znicz został podpalony przez lekkoatletkę Cathy Freeman. A zrobiła to w sposób doprawdy niesamowity. Stanęła na środku płytkiego baseniku i... podpaliła wodę! A konkretnie, obręcz w tej wodzie ukrytą, która niebawem zaczęła się wyłaniać z odmętów. Za pomocą pewnego mechanizmu znicz ten powędrował ku górze stadionu, gdzie przybrał swój ostateczny kształt.


 

Olympic Flame 2000 (Summer Olympics)
3. Vancouver
Vancouver postawiono dwa lata wcześniej wysoką poprzeczkę. Ceremonia otwarcia igrzysk w Pekinie była po prostu olśniewająca. Kanadyjscy organizatorzy zrobili co mogli, jednak gala w Vancouver nie robiła już aż takiego wrażenia. Był jednak jeden element, w którym Kanadyjczycy zdeklasowali Chińczyków. I było to zapalenie znicza olimpijskiego. To w Vancouver właśnie, znicz po raz pierwszy był inny. Nie zapalono go poprzez strzał z łuku, spacer w przestworzach, czy skok ze skoczni narciarskiej. Nie. Postawiono na wrażenie artystyczne i symbolikę. A skutek jest fenomenalny. Znicz składał się z czterech elementów i podpaliło go aż czterech ludzi - łyżwiarka Catriona Le May Doan, narciarka Nancy Green, koszykarz Steve Nash i hokeista Wayne Gretzky.

Olympic Torch, Vancouver 2010 (4369924010)
2. Baku
Niespodzianka? Na drugim miejscu w moim zestawieniu świeża ceremonia otwarcia Igrzysk Europejskich w Baku, która miała miejsce dosłownie wczoraj. Znicz zapalono w niezwykle nastrojowej atmosferze, przy wspaniałej oprawie muzycznej i graficznej. A zniczem tym okazał się być ogromny gong. Efekt był przepiękny.
1. Londyn
Co do pierwszego miejsca nie miałem trudnego wyboru. Nie jestem w stanie znaleźć żadnego punktu w historii igrzysk olimpijskich, który tak by mnie poruszył. Znicz z Londynu zdeklasował jak dla mnie wszystkie inne w historii olimpiady. Jego konstrukcja została doskonale przemyślana. Składał się bowiem z 204 łusek osadzonych na wysokich kijach. Każda z tych łusek została przyprowadzona na stadion przez jedną ekipę narodową. Zapalenia znicza dokonało siedmiu młodych, wschodzących sportowców nominowanych przez siedmiu byłych atletów, których kariera już się skończyła. A na sam koniec łuski powędrowały do góry, zbliżyły się do siebie i zapłonęły jednym, wielkim płomieniem. A wszystko w towarzystwie wspaniałej, nastrojowej muzyki. Tak więc londyński znicz wygrał u mnie praktycznie we wszystkich kategoriach: symbolika, pomysł, wartość artystyczna... Nic dodać, nic ująć...


Flame going out (4)
Na koniec zaserwuję Wam jeszcze jeden materiał z londyńskiego otwarcia, za pomocą którego organizatorzy olimpiady z 2012 roku po raz kolejny podbili moje serce. A mianowicie, Hey Jude w wykonaniu Paula McCartneya i kilkudziesięciu tysięcy widzów zgromadzonych na stadionie. Pamiętacie to jeszcze?

A jakie momenty z igrzysk Wam zapadły najbardziej w pamięci? I jak wyglądałoby wasze zestawienie olimpijskich zniczy? :)

Zobacz też:
1. Poznajcie nowe dyscypliny olimpijskie

czwartek, 21 maja 2015

Sport sto lat temu: o człowieku, który umiał wszystko

Viggo Jensen. Z pochodzenia Duńczyk. W całej historii światowego sportu i igrzysk olimpijskich trudno doszukać się tak wszechstronnego sportowca. Był jedną z najjaśniejszych gwiazd ateńskiej imprezy z 1896 roku. Nie dlatego, że prezentował niezwykłą jak na swoje czasy formę i deklasował konkurencję - bo tak po prostu nie było. Nawet nie dlatego, że zgarnął cały worek medali. Bądź co bądź, podczas pierwszych igrzysk roiło się od multimedalistów (więcej na ten temat tutaj). Chodzi o to, że Jensen swoje medale zdobywał na różnych arenach...
Viggo Jensen
Viggo Jensen.
Przyjrzymy się występowi Jensena chronologicznie. Zaczęło się 6 kwietnia. Przy czym należy nadmienić, iż zaczęło się niezbyt udanie. Nie znamy dokładnego wyniku Duńczyka w konkursie rzutu dyskiem, nie wiemy nawet które miejsce zajął i czy zawody te ukończył. Jedno jest jednak pewne - uplasował się poza pierwszą czwórką, z dużą stratą nie tylko do lidera, ale i do podium.

Nieco lepiej było dnia następnego. Jensen pchnął co prawda kulę na odległość bliższą od Amerykanina Boba Garretta i dwóch gospodarzy, ale zajął czwarte miejsce, choć również i w tym przypadku jego wynik się nie zachował.

Co ciekawe, jeszcze tego samego dnia Duńczyk pojawił się na podeście sztangistów. I to w dwóch konkurencjach! Najpierw stanął do zażartego boju z Brytyjczykiem Launcestonem Elliotem w konkurencji podnoszenia ciężarów oburącz. Po wyczerpaniu wszystkich prób okazało się, że uzyskał dokładnie taki sam wynik, co rywal - 111,5 kg. Grecki król Jerzy I stwierdził, że występ Jensena podobał mu się bardziej, więc okrzyknął go zwycięzcą. Po proteście wyspiarzy zdecydowano się jednak przeprowadzić feralną dogrywkę, która i tak nie przyniosła rezultatu, a zwycięzcą i tak okrzyknięto Duńczyka. Sęk w tym, że Jensen nabawił się podczas owej dogrywki kontuzji. I to ta kontuzja sprawiła, że w kategorii podnoszenia ciężarów jedną ręką poniósł już sromotną porażkę z brytyjskim sztangistą. Nagrodą pocieszenia było drugie miejsce przed dwoma Grekami.

Kolejny dzień, kolejna arena. 8 kwietnia Jensenowi zamarzył się bowiem start w strzeleckim konkursie z karabinka wojskowego, z odległości 200 metrów. Start w miarę udany, bo zajął szóste miejsce, a przed nim byli tylko bezkonkurencyjni Grecy.

10 kwietnia Jensen wcielił się w rolę gimnastyka. A mianowicie, podjął próbę zdobycia medalu we wspinaczce po linie. I znów zabrakło trochę szczęścia. Duńczyk ponownie uplasował się na czwartej pozycji, za dwoma Grekami i Niemcem.

Na koniec Jensen ugrał jeszcze jeden medal - w zawodach strzeleckich o skomplikowanej nazwie "karabin dowolny, trzy pozycje, 300 metrów". Reprezentant Danii uzyskał 1 305 punktów i zajął trzecie miejsce. Wyprzedzili go... tylko Grecy. Co ciekawe, za nim - nie licząc jednego Brytyjczyka - też byli sami Grecy! Bardzo zróżnicowane towarzystwo, czyż nie?

Viggo Jensen po igrzyskach w Atenach postawił na strzelectwo. Niestety, nigdy później nie szło mu już tak dobrze, jak w 1896 roku. Podczas olimpiady paryskiej z 1900 r. startował w pięciu konkurencjach, ale tylko raz zbliżył się do podium - i to w konkursie drużynowym!

poniedziałek, 4 maja 2015

Nadchodzą Igrzyska Europejskie

Od wielu dziesięcioleci na całym świecie odbywają się różnego typu igrzyska regionalne. Ich podział nie ograniczy się jedynie do kontynentów. Poza igrzyskami azjatyckimi, afrykańskimi, panamerykańskimi, czy Ameryki Południowej, są więc także igrzyska panarabskie, frankofońskie, śródziemnomorskie, Azji Południowo-Wschodniej, Pacyfiku, czy Wspólnoty Narodów. Ba! Nawet takie kraiki jak Liechtenstein, Andora, czy Monako mają swoje Igrzyska Małych Państw Europy. W tej sportowej mozaice brakowało zawsze jednej imprezy - igrzysk europejskich. Już za miesiąc ten stan rzeczy ulegnie zmianie.
Baklgjc
Do kalendarza imprez sportowych będzie trzeba dodać kolejną. Pierwsze igrzyska europejskie zostaną rozegrane pomiędzy 12 a 28 czerwca w stolicy Azerbejdżanu, Baku. Lokalizacja niesie ze sobą oczywiście wiele kontrowersji, lecz przemawia za nią wiele względów, głównie finansowych. Gdzież bowiem organizować pierwszą, eksperymentalną edycję zawodów, jak nie w państwie, które zrobi wszystko, aby te zawody nie zakończyły się klęską?

Nie można jednak powiedzieć, że zawody te będą miały rangę zbliżoną do igrzysk olimpijskich, a nawet innych igrzysk tego typu. W programie zabraknie bowiem wielu dyscyplin sportowych, które cieszą się dużą popularnością i nierozerwalnie kojarzą się z wielkimi imprezami. Mowa tu o lekkoatletyce, wioślarstwie, piłce nożnej, żeglarstwie, podnoszeniu ciężarów, czy piłce ręcznej. Zamiast tego organizatorzy zaserwowali kibicom kilka dyscyplin o wątpliwej reputacji, takich jak koszykówka 3x3, piłka nożna plażowa i sambo. 

Pozostaje mieć nadzieję, że uda się z tych igrzysk wyciągnąć nieco emocji, a polska reprezentacja w sile przeszło 200 sportowców spisze się na miarę swoich możliwości.

piątek, 1 maja 2015

Sport sto lat temu: O pierwszych olimpijskich multimedalistach

Pierwsze Igrzyska Olimpijskie w Atenach miały pewną charakterystyczną cechę - stawka nie była zbyt wyrównana. Dało to możliwość najlepszym spośród zawodników na zebranie pokaźnej kolekcji medali. Okazję tą w większości wykorzystali - multimedalistów w Atenach nie brakowało. Niektórzy z nich wygrywali jednak w niezwykłych okolicznościach...

Jedną z konkurencji, które dawały największe możliwości zebrania całej kolekcji laurów, była lekkoatletyka. A w niej panowała podczas pierwszej Olimpiady dominacja amerykańska. Wielokrotnie zwyciężali między innymi Tom Burke (w biegach sprinterskich) i Ellery Clark (w różnego rodzaju "skokach"). Interesujący jest natomiast przypadek Jamesa Connoly'ego. Zawodnik ten przybył do Aten rankiem 6 kwietnia i był przekonany, że do swojego najważniejszego startu - trójskoku - pozostało jeszcze dużo czasu. Zapomniał jednak o drobnym szczególe - Grecy posługiwali się wówczas kalendarzem juliańskim. W rezultacie został zmuszony do oddania swoich prób jeszcze tego samego dnia, zaledwie kilka godzin po przybyciu do stolicy Grecji. Nie przeszkodziło mu to jednak w odniesieniu sukcesu - zwyciężył różnicą przeszło metra nad reprezentantem Francji - Aleksandrem Tufferim. Później został jeszcze wicemistrzem w skoku wzwyż i brązowym medalistą w skoku w dal.

Albert Meyer 3 Olympia 1896
Robert Garrett, zwycięzca w rzucie dyskiem i pchnięciu kulą
Kolega Connoly'ego z ekipy, Robert Garrett, był natomiast jedną z gwiazd tych igrzysk. Typowano go jako murowanego zwycięzcę konkurencji pchnięcia kulą - i rzeczywiście nim został. Więcej sławy przyniosło mu jednak inne zwycięstwo - w rzucie dyskiem. Garrett bowiem po nieudanych próbach rzucenia 9-kilogramowym przyrządem w ojczyźnie, zaniechał dalszych startów w tej konkurencji. Dopiero na statku, którym płynął do Grecji dowiedział się, że standardowy dysk jest znacznie lżejszy. Postanowił zgłosić się do konkurencji, mimo że na treningi miał zaledwie kilka - kilkanaście dni. Ku rozgoryczeniu ateńskiej publiczności z łatwością pokonał jednak faworyzowanych Greków.

Absolutnym dominatorem w zawodach pływackich stał się natomiast Węgier - Alfred Hajós. Zwyciężył on bez najmniejszych problemów w wyścigach na 100 i na 1200 metrów, przy czym w drugiej z tych konkurencji finiszował zdrętwiały z zimna - zawody odbywały się na otwartym akwenie. Z Hajósem starał się walczyć Austriak - Paul Neumann. Okazało się, że jedyną możliwością na zwycięstwo jest dla niego start w konkurencji, w której niezwykły Węgier nie startował - a mianowicie w wyścigu na 500 metrów.

Podane wyżej przykłady pierwszych olimpijskich multimedalistów to zaledwie niewielka część tego, co można by o nich napisać. Wyraźnie widać więc, że rywalizację w stolicy Grecji ciężko było nazwać zaciętą.

sobota, 18 kwietnia 2015

Sport sto lat temu: kłopoty z maratonem

Sport sto lat temu miał zupełnie inne, nieznane oblicze. Wszystko to, co mamy okazję oglądać dziś, wtedy dopiero się kształtowało. Zapraszam w wędrówkę do początków ubiegłego wieku, podczas której przedstawię najciekawsze i najbardziej niezwykłe elementy ówczesnego sportu. W pierwszym wpisie na ten temat przyjrzymy się biegom maratońskim, jednej z najstarszych konkurencji, która w niemalże niezmienionym kształcie przetrwała do dzisiaj. Jej początki bywały jednak trudne, a biegi na tak dużym dystansie przysparzały organizatorom igrzysk mnóstwa problemów.

Pierwszy bieg maratoński odbył się podczas igrzysk olimpijskich w Atenach. Jego trasa mogła być tylko jedna - wiodła z Maratonu do Aten. Trasa jednak była w dużej mierze niezabezpieczona, a organizatorzy pokładali nadzieję w dobrym zachowaniu kibiców. Nadzieje te okazały się płonne, czego dowodem jest próba pobicia jednego z faworytów - Albina Lermusiaux - przez popa-fanatyka. Bieg wygrał z czasem prawie trzech godzin Spiros Luis. Na ostatniej prostej towarzyszył mu grecki następca tronu Konstanty.

Louis entering Kallimarmaron at the 1896 Athens Olympics
Spiros Luis wbiega na stadion w Atenach
W Paryżu, w 1900 roku, podczas igrzysk olimpijskich, które przeszły do historii ze względu na naganną organizację, zawodnicy zmagali się nie tylko ze zmęczeniem i sięgającą 38 stopni Celsjusza temperaturą, ale też z ulicami stolicy Francji. Trasa była bowiem niemalże nieoznakowana. Do mety dobiegło siedmiu zawodników, z czego dwaj pierwsi - Michel Theato i Emile Champion - byli Francuzami i potrafili się odnaleźć w labiryncie paryskich ulic. Trzeci - Szwed Ernst Fast - pytał o drogę przechodniów, a i tak udało mu się zabłądzić. Z kolei faworyt - Amerykanin Arthur Newton - przez cały bieg był pewny, że wygra. Już na początku wysforował się naprzód i nikt go później nie wyprzedzał. Zapewne pobiegł jednak złą trasą, bo gdy przybył na metę spotkał tam większość spośród swoich rywali.

Jeszcze ciekawsze rozstrzygnięcia przyniósł maraton na igrzyskach w St. Louis z 1904 roku. Po przeszło trzech godzinach oczekiwania na zwycięzcę na stadion wbiegł bowiem Fred Lorz. Gdy już przygotowywał się do odebrania honorów, pojawił się drugi z zawodników - Amerykanin Thomas Hicks. Niespodziewanie to on został ogłoszony zwycięzcą. Stało się tak, gdyż Lorz zszedł z trasy na dziesiątym kilometrze z powodu skurczu nóg. Dalej jechał samochodem, a gdy skurcze minęły na 5 km przed metą, wyruszył w dalszą podróż.
Marathon race during 1904 Summer Olympics
Zawodnicy na trasie maratonu 1904 r.



Podczas maratonu w Londynie, w 1908 r. na czele biegł natomiast Włoch Dorando Pietri, który dzięki bardzo szybkiemu biegowi na ostatnich kilometrach, wyprzedził reprezentanta Południowej Afryki, Charlesa Hefferona. Włoski maratończyk szybko odczuł jednak skutki swojej szarży i na stadion wbiegał już słaniając się na nogach. Gdy zataczał się na ostatnich 50 metrach otrzymał wsparcie ze strony sędziów i udał mu się przekroczyć linię mety. Później jednak go zdyskwalifikowano, a złoto przypadło Johnowi Hayesowi.

Na tym etapie żegnamy się z maratonem, który przez kolejne stulecie stał się jednym z najbardziej emocjonujących wydarzeń na igrzyskach olimpijskich i zdobył uznanie na całym świecie.