Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teatry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teatry. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 kwietnia 2016

Co nowego w Opolu?

Porobiło się ostatnio tych pięknych, multimedialnych, interaktywnych muzeów, które przyciągają rzesze turystów, oddziałując na wszystkie zmysły, zaskakując subtelnością i finezyjnym wykorzystaniem nowych możliwości, jakie daje nam rozwój technologii. Pisałem już między innymi o Muzeum Śląskim w Katowicach. Na ponowne odwiedziny (tym razem z aparatem fotograficznym, a nie komórką) i opisanie na blogu oczekują Fabryka Schindlera w Krakowie i Muzeum Powstań Śląskich w Świętochłowicach. A w międzyczasie jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne, takie jak Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, które otworzy swe podwoje jeszcze w tym roku. Proces ten nie ominął oczywiście i Opola, ale nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiem, że na znacznie mniejszą skalę. Niestety dłuży się budowa z dawna oczekiwanego Muzeum Polskiej Piosenki, ale modernizacji doczekały się inne opolskie atrakcje. I o tych modernizacjach dzisiaj.
Widok z Górki na starówkę. Na pierwszym planie, po prawej Muzeum Śląska Opolskiego.
Dalej ratusz, w tle Wieża Piastowska.

Muzeum Śląska Opolskiego
Najważniejsze i najbardziej medialne z opolskich muzeów przeszło modernizację już jakiś czas temu, bo w 2008 roku. Do starej, zabytkowej kamienicy dobudowano wówczas zupełnie nowy segment, zaskakujący nieco swą architekturą. Jednocześnie przeprowadzono gruntowną reorganizację wszystkiego, co było wewnątrz tej starszej siedziby. Dawniej muzeum wprost pachniało PRL-em, z białymi, nagimi ścianami i tymi charakterystycznymi gablotami z drewna i szkła. Teraz jest w nim znacznie bardziej przytulnie i klimatycznie.
Nowe skrzydło muzeum.
Zwiedzanie - zgodnie ze słowami wiecznie uśmiechniętej pani stojącej na swym posterunku przy drzwiach głównych - rozpocząć należy od piwnicy. Sufit piwnicy jest częściowo przeszklony, więc dostaje się tam sporo światła słonecznego, a my mamy okazję dokładnie przyjrzeć się zgromadzonym tam eksponatom z dziedziny archeologii. Znajdziemy tu wszystko, co mądrale z Uniwersytetu Opolskiego (i nie tylko) wykopały z ziemi w ciągu ostatniego półwiecza, w tym starą biżuterię, ceramikę i broń. A obok każdej przeszklonej gabloty czekać będzie mały ekranik dotykowy, z którego będziemy mogli wyczytać co nieco o dawnych czasach. Wszystkie maluchy, które na słowa "kultura pucharów lejkowatych" reagują bez entuzjazmu stwierdzeniem "Aaaa... Fajnie.", mogą sobie w tym czasie poukładać na wspomnianych ekranikach puzzle lub pograć w całkiem ciekawe gierki.
Wystawa archeologiczna.
Interaktywne elementy wystawy archeologicznej.
Gdy już nasycimy nasze oczy widokiem starych pucharków, możemy się przenieść nieco wyżej, gdzie czekać na nas będą stylowo urządzona galeria malarstwa polskiego, wystawa prezentująca tajniki słynnej porcelany tułowickiej, a także mały pokoik o nazwie "Stara Apteka", w którym poznamy obowiązkowe wyposażenie XIX-wiecznej apteki.
Wystawa poświęcona porcelanie tułowickiej.
Na pierwszym piętrze - poza wystawami czasowymi - mieści się natomiast wystawa główna, przedstawiająca historię miasta Opola - począwszy od założenia miasta, aż do dnia dzisiejszego. W przyciemnionych salach, oświetlonych specjalnymi żarówkami nadającymi lekką poświatę, znajdziemy mnóstwo interesujących eksponatów i będziemy mieli okazję przyjrzeć się z bliska dziejom nie tylko Opola, ale także przeciętnego średniowiecznego miasta. Najważniejszym punktem wystawy jest natomiast ogromna makieta Opola sprzed kilkuset lat, umieszczona w najdalej na zachód wysuniętym pokoju. Gdy tylko znajdziemy się w jej pobliżu, z głośników wydobywa się aksamitny głos lektora, a ruchoma lampka u góry zaczyna wyprawiać prawdziwe cuda, wskazując w odpowiednim momencie te części miasta, o których lektor opowiada.
Część wystawy historycznej.
Makieta przedstawiająca średniowieczne Opole.
Na sam koniec odwiedzin przejść należy na piętro drugie, gdzie znajdziemy wystawę poświęconą etnografii regionu opolskiego, zwracającej szczególną uwagę na dwoistość kultur w rejonie Opola - tej rodzimej, śląskiej, i tej przybyłej ze wschodu wraz z przesiedleńcami po II wojnie światowej. Przy okazji możemy tu też zagrać w kilka nieco bardziej już wymagających gier, wyświetlających się na kolejnych dotykowych ekranach.
Wystawa etnograficzna. I znów dotykowe ekraniki.
Wieża Piastowska
Jeżeli oglądaliście Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki dwa lub trzy lata temu, to pewnie zwróciliście uwagę na to, że górująca zazwyczaj nad amfiteatrem Wieża Piastowska była tym razem przesłonięta przez rusztowania. Było to oczywiście wynikiem remontu, po którym ponownie udostępniono wieżę dla turystów, lecz tym razem już w zupełnie innej formie. Na sam szczyt wchodzi się teraz aż pół godziny i nie jest to wynikiem dużej liczby stopni do pokonania, a... obecnością przewodnika i licznych atrakcji multimedialnych. Podczas wędrówki poznamy więc na przykład dawnych władców Opola, będziemy uczestniczyć w wielkiej bitwie, by wreszcie zobaczyć panoramę, jaka rozciągała się z wieży przed stu laty.
Schody wiodące na Wieżę Piastowską.
Muszę Was jednak przestrzec, byście nie spodziewali się przed wspinaczką zobaczenia znacznej ilości ciekawych eksponatów. Nie spodziewajcie się zobaczyć nawet dwóch. Ale jeden - już tak. Na jednym z półpięter postawiono bowiem interesującą skrzynię z czterema wystającymi z niej metalowymi kijami. Jak informuje przewodnik, waga każdego z kijów jest równa wadze jednego z typów broni używanej w średniowieczu. Gdy więc pociągniemy za odpowiedni kij, dowiemy się jak poradzilibyśmy sobie w starciu z mieczem, włócznią albo łukiem.
Przesławna skrzynia.
No i nie można zapomnieć o wspaniałym widoku, rozciągającym się ze szczytu. Zobaczymy stąd całe centrum i obrzeża Opola, a przy sprzyjających warunkach dużo, dużo więcej. Jeśli widoczność będzie dobra, to spoglądając na południe powinniśmy bez problemu ujrzeć Kopę Biskupią i Pradziada. Wieżę Piastowską najlepiej odwiedzić podczas trwania festiwalu. Chętnych do wejścia na górę wbrew pozorom nie ma wówczas zbyt wielu, a jeśli dobrze pójdzie, to będziemy mogli posłuchać sobie prób do wieczornych koncertów. ;)
Panorama z Wieży Piastowskiej.
Amfiteatr podczas festiwalu z Wieży Piastowskiej.
Taras na szczycie wieży.
Muzeum Uniwersytetu Opolskiego
Uniwersytet Opolski dorobił się w zeszłym roku prawdziwego muzeum! Znajduje się ono w głównym budynku uczelni na Placu Kopernika. To tam, gdzie znajdują się pomniczki polskich muzyków, o których pisałem w poście Opole Festiwalowe. Pamiętacie je? Muzeum nie jest jakieś bardzo wielkie. Składa się ledwie z pięciu pokoi, ale przeciętnego turystę może zainteresować kilkoma elementami. Na jednej ze ścian wywieszono na przykład zdjęcia osób z tytułem honoris causa uniwersytetu. A w jednej z gablot czekają na nas prawdziwe skamieniałości znalezione przez studentów w Krasiejowie!
Na pierwszym piętrze tego skrzydła mieści się muzeum. Jedną z jego części jest biała kaplica, widoczna
po lewej.
Muzeum Uniwersytetu Opolskiego od środka.
Nowe muzea, nowe budynki
To dobra okazja, by wspomnieć o pewnej modzie, która zapanowała w Opolu kilka lat temu. Otóż opolskie instytucje coraz częściej fundują sobie nowe siedziby, które zachwycają konceptem architektonicznym. Należy do nich Miejska Biblioteka Publiczna, której nowy budynek ma częściowo przeszkloną elewację ozdobioną tekstami wierszy w różnych językach. Opolska Filharmonia dorobiła się natomiast pięknej fasady, która przypomina kształtem fortepian. Mam nadzieję, że nie jest to tylko mój wymysł, a przemyślany pomysł architektów. No i ostatni opolski nabytek, przebudowany Teatr Lalki i Aktora, na którego fasadę składa się teraz mnóstwo małych trójkącików.
Miejska Biblioteka Publiczna w Opolu
Nowe siedziby: Miejskiej Biblioteki Publicznej...
Oppeln-Philharmonie
... Filharmonii Opolskiej...
Opole Oppeln Teatr Lalki Puppet Theatre
... i Teatru Lalki i Aktora.
I jak, podoba się Wam to nowe Opole? Czy w Waszych miejscowościach również przebudowuje się w ten sposób placówki naukowe i kulturowe? :)

Zobacz też:
1.  Salto Angel: Wodospad do nieba
2. Puławy. W cieniu wielkiego przemysłu
3. Na skałę Rudolfa

sobota, 13 czerwca 2015

Opole festiwalowe

Jestem mieszkańcem Opola, więc nie mam możliwości odgadnięcia, z czym kojarzy się ono w innych regionach Polski. Mogę jednak z niemałą dozą pewności stwierdzić, iż najczęściej myślicie o nim w kontekście Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki, imprezy o przeszło pięćdziesięcioletniej tradycji, sięgającej 1963 roku. Opole w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat stało się prawdziwą stolicą polskiej piosenki, co podkreśla się tutaj w wielu miejscach, nie tylko na obszarze amfiteatru.
Wieża Piastowska, Urząd Wojewódzki w Opolu i wielki afisz KFPP.
Ale i tak od amfiteatru zaczniemy. Obiekt powstał na krótko przed festiwalem i specjalnie dla umożliwienia jego organizacji. Inicjatorem powstania budowli, podobnie jak i całego KFPP, był burmistrz Opola, Karol Musioł. W ostatnich latach przeszła ona gruntowną przebudowę, przy okazji której wzniesiono również nowoczesną siedzibę Narodowego Centrum Polskiej Piosenki. Teoretycznie działa tutaj także Muzeum Polskiej Piosenki. W praktyce problemy z przetargami sprawiły, że wystawy stałej wciąż mu brakuje.

Amfiteatr umieszczono w dosyć malowniczym miejscu. Z jednej strony mamy charakterystyczną Wieżę Piastowską, na którą warto się wspiąć, by przyjrzeć się Narodowemu Centrum Polskiej Piosenki z góry. Z drugiej strony płynie Odra, z trzeciej widzimy remontowane obecnie lodowisko Toropol. Widownia ma dwa poziomy. Ten górny, umieszczony na balkonie przyciąga uwagę, lecz nie radzę Wam wybierać go jako swojej siedziby na czas jakiegokolwiek koncertu - widok na scenę skutecznie zasłonią Wam wówczas barierki.
Amfiteatr z Wieży Piastowskiej.
Nieopodal amfiteatru znajdziemy Stawek Barlickiego. Również i on przeszedł w ostatnich latach remont i dziś odbywają się na nim interesujące pokazy. W określone dni o godzinie 12:00 i 18:30 odgrywanych jest po pięć utworów w towarzystwie "tańczącej" fontanny. Podczas dodatkowego spektaklu o godzinie 21:30 pojawiają się również różnokolorowe światła. Wśród prezentowanych obecnie utworów znajdziemy Nic nie może więcej trwać Anny Jantar, Byłaś serca biciem Andrzeja Zauchy, czy Bałkanicę zespołu Piersi.
Stawek Barlickiego i Wieża Piastowska.
Stawek Barlickiego od północy.
Kierujemy się teraz na wschód. A na wschód od amfiteatru znajdziemy rynek. Funkcjonuje tam stale poszerzana Aleja Gwiazd Festiwalu Polskiej Piosenki. W brukowane podłoże wbitych jest kilkadziesiąt już tablic z symbolem gwiazdy, podpisami artysty bądź artystów, imieniem wykonawcy lub zespołu oraz logo KFPP. Jako pierwsi swoje tablice odsłoniła Ewa Demarczyk i - pośmiertnie - Czesław Niemen. Od tego czasu co roku przybywa po kilka gwiazd. W tym roku do honorowego grona dołączyli Kasia Kowalska, Czerwone Gitary, Jacek Cygan, Andrzej Zaucha i Helena Majdaniec. Liczba gwiazd zbliża się już powoli do 50, co sprawia, że w najbliższych latach z Alei Gwiazd zrobią się dwie Aleje Gwiazd bądź owa aleja wykroczy poza rynek.
Aleja Gwiazd, część "świeża".

Gwiazda 2+1 z 2012 roku.
Rynek w Opolu w czasie trwania festiwalu.
I wreszcie ostatni akt festiwalu w Opolu. Jeśli wespniemy się na Wzgórze Uniwersyteckie, naszym oczom ukaże się szereg rzeźb polskich artystów, w piękny sposób rozmieszczonych na terenie niewielkiego skweru. Znajdziemy tu siedzących na ławeczkach Marka Grechutę, Jeremiego Przyborę, Jerzego Wasowskiego, zamyśloną Agnieszkę Osiecką, ukrytego w cieniu drzew Czesława Niemena, czy wreszcie spoglądającego w niebo Jerzego Grotowskiego. Po schodach wiodących do uniwersytetu wspina się natomiast Jonasz Kofta, a na tyłach uczelni zobaczymy nowo odsłonięty pomnik, niezbyt związanego z muzyką Edmunda Osmańczyka.
Jerzy Grotowski, w tle Czesław Niemen.
Agnieszka Osiecka i Marek Grechuta.

Marek Grechuta, w tle budynek Uniwersytetu.
Marek Grechuta, w tle Czesław Niemen.
Jonasz Kofta na schodach uniwersytetu.
Edmund Osmańczyk.
Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski.
Opole żyje festiwalem. Stara się w każdy możliwy sposób podkreślać swój niezaprzeczalny związek z historią polskiej muzyki. I dobrze.