Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraina. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 grudnia 2015

Jak zostać królem?

Spośród 194 państw świata około 50 jest obecnie monarchiami. Zdecydowana większość spośród pozostałych była monarchiami niegdyś. Królowie, cesarze, książęta, carowie, sułtani obejmowali władzę, sprawowali ją i przekazywali ją swoim potomkom przez setki, a nawet tysiące lat. Trudno byłoby zliczyć ilu monarchów zasiadło tylko i wyłącznie na europejskich tronach na przestrzeni ostatnich kilku wieków. Jak zapewne wszyscy dobrze wiemy, władcą nie jest i nie było jednak zostać łatwo. I nie było również łatwo tej władzy usankcjonować. Nasi przodkowie wymyślili cały szereg sposobów na to, jak wyłonić monarchę spośród tłumów poddanych. Rzućmy okiem na kilka z nich.
Isabelle catile crown
Korona Izabelli Kastylijskiej i miecz Ferdynanda Aragońskiego w Grenadzie.
Z ojca na syna
Zasada dziedziczności tronu jest najprostszym możliwym rozwiązaniem przedstawionego wyżej problemu. Była wykorzystywana już wiele tysiącleci temu - mamy z nią do czynienia chociażby w przypadku cywilizacji starożytnego Egiptu i faraonów. Szczyt rozwoju tej metody nastąpił w średniowieczu. W momencie kształtowania się państw europejskich w II połowie I tysiąclecia naszej ery dominującą rolę w każdej społeczności odgrywać zaczęła jednostka wyjątkowa, która po ugruntowaniu swojej władzy dawała początek całej dynastii. W początkach polskiej państwowości rodem tym okazali się Piastowie, na Rusi Kijowskiej byli to Rurykowicze, a w Państwie Franków Merowingowie, zastąpieni później przez Karolingów. Ze względu na upowszechnienie się wówczas modelu monarchii patrymonialnej całe państwo było traktowane jako własność króla, a więc spadek po nim przypadał w naturalny sposób jego potomkom.
01 History of the Russian state in the image of its sovereign rulers - fragment
Ruryk (w środku), założyciel kijowskiej dynastii Rurykowiczów na rysunku Wasilija Pietrowicza Vereshchagina.
System, choć charakteryzował się pewną efektywnością, sprawiał sporo problemów. Władcy nie mieli bowiem zazwyczaj tylko jednego potomka. Aby zapewnić ciągłość dynastii musieli być pewni, że przynajmniej jeden z ich synów przeżyje, a najprostszym sposobem na to było wychowanie jak największej liczby dzieci. Często w wiek dorosły wchodziło jednak więcej królewskich potomków, z których każdy miał ambicje do tego, by rządzić. Kończyło się to zazwyczaj długotrwałymi walkami o władzę, a czasem nawet wojną domową. Taka sytuacja miała na przykład miejsce w państwie pierwszych Piastów po śmierci Bolesława Chrobrego. Koronę objął po nim Mieszko II, jego najstarszy syn z małżeństwa z Emnildą, lecz nie najstarszy w ogóle. Pierwszy był bowiem Bezprym, który nie czekał długo na rozwój wypadków i postanowił siłą zdobyć polski tron. Efektem były najazdy ruskie i cesarskie, bunty poddanych i długotrwaly kryzys całego państwa (o kryzysie tym więcej w artykule Kryzys Mieszka czy Bolesława?).
La familia de Felipe V (Van Loo)
Hiszpański król Filip V (1683-1746) wraz z rodzina, obraz Louis-Michela van Loo.
Wojciech Gerson-Kazimierz Odnowiciel
Powrót Kazimierza Odnowiciela do Polski po kryzysie z lat panowania Mieszka II. Na obrazie
Wojciecha Gerosna przedstawiono dwa charakterystyczne elementy tego okresu: upadek Kościoła
i upadek struktury społecznej na ziemiach polskich.
Królowie uczyli się jednak na błędach. Aby zapobiec wojnie domowej, wypracowali nowe, pomysłowe rozwiązanie. Skoro całe państwo należało do nich, to czemu by go tak nie podzielić? No więc dzielili. Bolesław Krzywousty podzielił Polskę na pięć części, podobnie uczynił na Rusi Jarosław Mądry. Sęk w tym, że ich synowie poszli ich śladem i również zaczęli dzielić swoje okrojone już władztwa. Prowadziło to do sformowania mikroskopijnych wręcz państewek, charakteryzujących się osłabieniem zarówno politycznym, jak i gospodarczym. Największą skalę zjawisko to przybrało w Niemczech, gdzie rozbicie dzielnicowe trwało od XIII wieku do 1871 roku.
The death of Leszek the White
Śmierć Leszka Białego podczas Zjazdu w Gąsawie w 1227 roku na obrazie Jana Matejki. Zorganizowany
w okresie polskiego rozbicia dzielnicowego zjazd polskich książąt miał zażegnać spory pomiędzy nimi. Plany
te przekreśliła działania księcia pomorskiego Świętopełka.
Gdy dynastia się skończy...
Jeszcze większym problemem stała się jednak sytuacja, w której monarcha nie zostawia po sobie żadnego legalnego, męskiego potomka. Nie oznaczało to rzecz jasna, że następcy nie będzie wcale. Z całą pewnością znalazłby się jakiś krewny lub powinowaty, który z chęcią objąłby władanie w pozbawionym władcy kraju. Problem w tym, że zazwyczaj takich ktosiów znajdowało się więcej. Doskonałym przykładem takiej właśnie sytuacji stała się wojna stuletnia, tocząca się na przełomie XIV i XV wieku pomiędzy Francją i Anglią. U jej przyczyn leżała śmierć francuskiego króla, Karola IV Pięknego w 1328 roku. Władca ten miał wprawdzie aż sześcioro dzieci, w tym dwóch synów - Ludwika i Filipa, lecz przeżyły go tylko dwie córki. A to oznaczało, że nowego władcę trzeba było poszukać wśród innych spokrewnionych z władcą postaci.

Wybór francuskich możnych szybko padł na Filipa VI Walezjusza, który był kuzynem Karola IV. Jednocześnie jednak pretensje do korony francuskiej zgłosił Edward III, siostrzeniec zmarłego władcy i zarazem ówczesny król angielski. Obaj panowie okazali się na tyle zacięci, że wybuchł długoletni konflikt, zakończony przez ich następców. Dodajmy tylko, że w 1453 roku, kiedy konflikt się zakończył, władzę we Francji sprawował... praprawnuk Filipa VI, Karol VII.
John Gilbert - The Morning at Agincourt
Bitwa pod Azincourt (1415), jedno z największych starć wojny stuletniej. Rysunek Johna Gilberta.
Córki i rejestry
Po wiekach trudów udało się wreszcie wypracować rozwiązania o wiele skuteczniejsze niż podział państwa, czy wojna domowa. Jednym z nich było przekazywanie tronu kobietom. Było to o tyle pożyteczne, że gdyby je zastosowano, można by uniknąć na przykład wojny stuletniej. Możliwości osadzenia na tronie kobiety były w zasadzie dwie. Pierwszą z nich zastosowano w XIV-wiecznej Polsce. Ludwik Węgierski w chwili śmierci w 1382 roku miał tylko dwie córki - Marię i Jadwigę. Już wcześniej poprzez wydanie przywileju koszyckiego zapewnił jednak sobie poparcie dla planów wyniesienia jednej z nich na polski tron. I rzeczywiście - gdy pożegnał się z tym światem to Jadwiga została nowym królem Polski. KRÓLEM, nie królową. Niebawem nową władczynię wydano za Władysława Jagiełło, którego później również koronowano i odtąd aż do śmierci Jadwigi w 1399 r. małżonkowie władali wspólnie. W ten sposób dokonano dość sprawnej podmianki dynastii, przejścia jednego rodu rządzącego w inny.
005Planty
Pomnik Jadwigi Andegaweńskiej i Władysława Jagiełły w Krakowie.
Inaczej sprawę tą rozwiązano w Wielkiej Brytanii. Gdy utworzono ten organizm państwowy w 1707 roku (z połączenia Anglii i Szkocji), ustalono, że koronę dziedziczyć mogą także kobiety, a ich mężowie nie otrzymują w ten sposób tytułu głowy państwa. Po ich śmierci lub abdykacji korona przechodzi bezpośrednio na ich dzieci. Od tego czasu Wielka Brytania miała trzy królowe - Annę, Wiktorię i Elżbietę II. Warto jednak zaznaczyć, że do niedawna synowie mieli pierwszeństwo przed córkami, bez względu na to, czy byli od nich starsi, czy młodsi. Dopiero w 2013 roku zasadę tą zmieniono i obecnie obie płci są w tym kontekście równe.
VictoriaAlbertMarriageEngraving
Ślub królowej Wiktorii i księcia Alberta w 1840 roku na rysunku XIX-wiecznym.
Jednocześnie podejmuje się w różnych państwach ustalanie kwestii następstwa po zmarłym władcy na długo przed jego śmiercią, a nawet przed jego wstąpieniem na tron, przy czym zasady te są maksymalnie uproszczone. W Wielkiej Brytanii na przykład funkcjonuje licząca kilka tysięcy osób linia sukcesji do tronu. Na pierwszym miejscu znajduje się na niej syn królowej Elżbiety II, książę Karol, następnie jego najstarszy syn - książę William, jego dzieci, dalej drugi syn Karola - książę Harry, dalej rodzeństwo Karola, kolejno potomkowie tego rodzeństwa, dalej potomkowie siostry Elżbiety II, i tak dalej, i tak dalej...

A gdyby tak wybrać władcę?
To zaskakujące, ale pomysł na monarchię elekcyjną jest również niezwykle stary. System taki funkcjonował na przykład w Rzymie u początków rozwoju wielkiego imperium. Bardziej poznany jest nam dzięki rozwiązaniu rodem z Rzeczpospolitej Obojga Narodów, kiedy to o koronę polską walczyli władcy z całej Europy, a szlachta łaskawie wybierała jednego z nich lub z dumą powoływała któregoś z siebie. Model ten stał się jednym z symbolów kryzysu polskiej państwowości z XVIII wieku. Nie ma też wątpliwości, że wolna elekcja miała duży wpływ na ostateczny upadek kraju w 1795 roku. Nie możemy jednak zapominać, iż monarchów wybierano również w innych krajach, tyle że w znacznie bezpieczniejszy sposób. Rozwiązanie to przyjęto między innymi na Węgrzech, w Czechach, Danii, czy Świętym Cesarstwie Rzymskim Narodu Niemieckiego. Zazwyczaj monarchę wybierano jednak z przedstawicieli jednej dynastii bądź też znacznie ograniczonej liczby kandydatów, co przeciwdziałało w pewien sposób znacznej destabilizacji sytuacji w tych państwach.
Altomonte Election Diet in 1697
Sejm elekcyjny w Warszawie z 1697 roku. Podczas tej elekcji wybrano na króla Augusta II Mocnego.
Obraz Marcina Altomonte.
Szczególnie interesujący był przypadek Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Jak już wcześniej wspominałem, było ono tak naprawdę zlepkiem setek mniejszych państewek powstałych w wyniku niemieckiego rozbicia dzielnicowego. Państewka te cieszyły się znaczną niezależnością, a władza cesarska dawała korzyści niemalże wyłącznie prestiżowe. Od 1452 roku tytuł cesarski otrzymywali niezmiennie Habsburgowie. Niemniej procedura ich wyboru była dość skomplikowana. Głosami dysponowało siedmiu elektorów, będących jednocześnie władcami najpotężniejszych państewek wchodzących w skład Cesarstwa. Początkowo byli to arcybiskupi Moguncji, Kolonii i Trewiru, król Czech oraz władcy Saksonii, Palatynatu Reńskiego i Brandenburgii. Później godności elektorskiej dorobili się także władający Hanowerem i Bawarią. Cesarzem zostawał ten kandydat, którego poparła większa liczba elektorów.
Balduineum Wahl Heinrich VII
Siedmiu elektorów Rzeszy wybiera na cesarza Henryka VII (pocz. XIV wieku).
Monarchia elekcyjna dzisiaj
Również i dziś można wymienić kilka istniejących obecnie monarchii elekcyjnych. Najciekawszym i chyba najbliższym polskiemu obserwatorowi przykładem jest Watykan. Wbrew pozorom, najmniejsze państwo świata jest monarchią nie tylko elekcyjną, ale też... absolutną! (dodajmy, że jedyną w Europie) Można więc powiedzieć, iż tamtejszy system łączy ze sobą dwa na pierwszy rzut oka przeciwstawne rozwiązania. Głowę Stolicy Apostolskiej wybiera konklawe. W Kambodży natomiast król wybierany jest przez Radę Tronową, która jednak jak dotąd skłaniała się ku powoływaniu nowych władców na zasadzie dziedziczności. Specyficzne są także rozwiązania zastosowane w Malezji i Andorze, gdzie monarchowie wybierani są na okres pięciu lat. W drugim z tych przypadków wynika to jednak z faktu, iż współksięciem Andory jest prezydent Francji. Wraz ze zmianą na tym stanowisku, zmienia się również i piastujący rolę andorańskiego monarchy (więcej na ten temat w artykule Kilka rzeczy, których nie wiedziałeś o Andorze).

Prześledziliśmy w ten sposób kilka sposobów na znalezienie króla, form urzeczywistniania ich władzy, jak również problemów z nich wynikających. Które rozwiązania podobają się Wam najbardziej? Jak sądzicie, jak wyglądałaby polska rzeczywistość, gdybyśmy mieli króla? :)

środa, 10 czerwca 2015

O tym, jak Kozacy ośmieszali wielkie Imperium Osmańskie

Przełom XVI i XVII wieku. Imperium Osmańskie znajduje się u szczytu swojej potęgi. Kłopoty z przezwyciężeniem tureckiej nawały mają wszyscy władcy, którzy stają z nimi w szranki. A do tego elitarnego grona należą sami mocarze - Habsburgowie, władcy Persji, Rzeczypospolitej Obojga Narodów, Rosji, papieże... I wśród tych wielkich potęg odnalazła się jedna niewielka siła, z którą kolejni sułtani nie mogli sobie poradzić. Siła, która ośmieszyła Imperium Osmańskie. Mowa o Kozakach, wolnych mieszkańcach ukraińskiego Zaporoża.

1-Kozak na koniu 3
Kozak na koniu autorstwa Józefa Brandta.
Wojna dla Kozaków znaczyła dużo więcej niż dla innych. Była dla nich możliwością zdobycia sławy, źródłem utrzymania, a nawet rozrywką. Mimo wielu ofiar, które ze sobą zabierała, setki Kozaków wybywały co roku ze swoich domów nad Dnieprem i kierowały się na południe. Celem ich naturalnych ataków były rzecz jasna Imperium Osmańskie i ich lennik - Chanat Krymski. Po pierwsze - najbliżsi sąsiedzi, po drugie - muzułmanie, po trzecie - sprawcy podobnych najazdów na ziemie polskie, czy też ukraińskie.

Na brak emocji nie mogli więc w XV, XVI, czy też XVII wieku narzekać mieszkańcy obszarów położonych w pobliżu granicy polsko-tureckiej. Interesujące są na przykład losy Oczakowa, miasta od 1492 roku należącego do Tatarów. Już w 1493 r. twierdzę zniszczył starosta czerkaski, Bohdan Hliński. Kolejnej destrukcji przy pomocy Kozaków dokonał jeszcze w tym samym roku wojewoda kijowski Jerzy Pac. W latach 20. i 30. XVII wieku miasto kilkukrotnie atakował najpierw Ostafi Daszkowicz, a następnie Jakub Pretficz.

Muzeum Śląskie - Jan Matejko - Ostatni Daszkiewicz 02
Portret Ostafiego Daszkowicza autorstwa Jana Matejki.
Nie Oczaków okazał się jednak największą ofiarą kozackich napaści. Domeną wojowników z Zaporoża były bowiem walki na morzu i grabienie wybrzeży, a nie operacje lądowe. Kozackie czajki, a więc całkiem spore łodzie, mieszczące po kilkadziesiąt osób, wypływały stale na Morze Czarne i kierowały się do rozmaitych punktów w obrębie całego akwenu. Turcy - rzecz jasna - starali się temu przeciwdziałać na wszystkie możliwe sposoby. U ujścia Dniepru, które Kozacy wykorzystywali jako okno na świat, punkt wypadowy wszystkich wypraw, umieszczono nawet mocne, metalowe łańcuchy. Na nic się to jednak zdało. Zaporożcy radzili sobie z owymi zaporami z łatwością, używając do ich zniszczenia ciężkich bali drewna i osłony nocy.

Kozacy szybko stali się prawdziwym utrapieniem Imperium Osmańskiego. Atakowali twierdze na całym wybrzeżu, bez względu na ich położenie i charakter umocnień. I - co najdziwniejsze - zazwyczaj udawało im się je opanować. W 1608 roku zdobyli Perekop, w 1616 r. Kaffę. Przy okazji plądrowali okoliczne miejscowości, stając się dla mieszkańców basenu Morza Czarnego tym samym, czym byli tureccy piraci dla Włochów.

Kafa. 1616.
Kozacy zdobywają Kaffę w 1616 roku.
Na szczególną uwagę zasługuje wyprawa z roku 1615. Było to po jednej z niewielu kozackich klęsk, wojażu zakończonego schwytaniem w niewolę sporej grupy Zaporożców i tradycyjną - a więc okrutną - ich egzekucją. Wydawałoby się, iż takie doświadczenie powinno na jakiś czas zatrzymać postępy Kozaków i powstrzymać ich najazdy. Stało się jednak zupełnie inaczej. Nieprzewidywalni mieszkańcy Dzikich Pól ruszyli prosto na... Konstantynopol. Na wielką, od dawien dawna niezdobytą, doskonale bronioną stolicę Imperium Osmańskiego! W sumie płynęło 80 czajek, czyli jakieś 4-5 tysięcy wojaków. Tymczasem w Konstantynopolu przebywać miało przeszło 30 tysięcy doskonale wyszkolonych żołnierzy. Nierówna walka, prawda? Każdy obstawiałby zapewne dramatyczną klęskę Zaporożców. Tylko że oni tą batalię wygrali. Przy niewielkich stratach spalili doszczętnie przedmieścia wielkiego miasta - Archiokę i Mizewnę. Niedługo potem wysłano za nimi pościg w postaci tureckiej floty liczącej kilkadziesiąt okrętów. I flota ta Kozakom uległa. A klęsce tej przyglądali się... mieszkańcy Oczakowa.

Constantinople 1536
Konstantynopol w XVI wieku.
Zwycięstwa kozackie z wielkim Imperium Osmańskim oraz śmiałość Zaporożców budziły zdziwienie w całym ówczesnym świecie. Dla swoich celów próbował na przykład Kozaków pozyskać perski szach Abbas I. Bezskutecznie. Najazdy autorstwa wojowników z Dzikich Pól odbiły się jednak negatywnie na Rzeczypospolitej. A mianowicie, sułtan miał do polskiego króla pretensje, że nie potrafi zapanować nad swoimi poddanymi. Król polski żywił podobne uczucia do sułtana, z tym że w odniesieniu do Tatarów. W rezultacie wybuchły więc długotrwałe wojny polsko-tureckie, których pierwsze akty rozgrywały się już wcześniej, a których zasadniczy początek można wyznaczyć na lata 20. XVII wieku.